Tydzień na Majorce za 324 PLN (Survival Edition)

poniedziałek, września 03, 2018

Ile kosztują tygodniowe wakacje na Majorce? A no okazuje się,  że można takie przyjemnóści zamknąć w kwocie... 324 złotych. Naprawdę! Aczkolwiek... mówimy tu o opcji mocno survivalowej, czyli namiocie zamiast hostelu, autostopie zamiast własnego auta, lotach za 15 euro i ponad 120 km pieszo. Trochę ciężko było to nazwać wakacjami, ale o tym czego mnie taki wycisk nauczył pisałam już >>tu.  Dzisiaj zapraszam na podsumowanie kosztów i ramowy plan tygodniowego wyjazdu na Majorkę!


Loty

Nam udało się złapać loty z Berlina do Palma de Mallorca za 15 euro w dwie strony, tj. za około 65 zł. Taniej się nie da. :D  Co więcej, Ryanair oszalał i dalej bezproblemowo możecie kupić loty w dwie strony za 20 euro. Niestety loty z Polski są trochę droższe, ale dojazd do stolicy Niemiec też można ogarnąć w całkiem racjonalnej cenie. Korzystajcie! Wartoooooo!

Oto screen cen sprzed godziny z biletami na paździenik. KUPUJCIE! Bo na miejscu kończy się sezon, więc może i ceny będą przyjemniejsze?

Dojazd do Berlina

Na bilety na Majorkę wydaliśmy 64 złote, a na dojazd do Berlina... 160 złotych. No cóż, 244 zł za Majorkę z bonusowym zwiedzaniem Berlina to dalej nieźle, co? Opcji dojazdu jest wiele:
  • własne auto: wtedy trzeba doliczyć koszt parkingu + opłaty za autostrady
  • FlixBus: z wyprzedzeniem można złapać bilety sporo taniej, my jednak wystawieni przez BlaBlaCara musieliśmy kupić bilety w Berlinie na jakieś 4h przed odjazdem, tj. za 84 zł za dojazd do Wrocławia
  • BlaBla car: ze Szczecina wiele osób dojeżdża do Berlina codziennie za 20-25 zł; czasem znajdziecie nawet przejazdy za 40 zł z Wrocławia (nas jednak jeden taki przejazd nieładnie wystawił)
  • grupy na Facebooku: takie jak Berlin <-> Wrocław - Transport, albo TRANSPORT BERLIN <-> SZCZECIN itp. może tam coś ciekawego znajdziecie, co wyjdzie taniej niż FlixBus
  • KierowcaZadzwoni.pl: zarejestruj się i dodaj ogłoszenie na "kierowcazadzwoni" a zarejestrowani na stronie przewoźnicy do Ciebie zadzwonią - nie musisz szukać przewoźnika to on znajdzie Ciebie -> podobno działa, ale sama jeszcze nie testowałam
 Berlin <-> Wrocław - transport
Aby dostać się na lotnisko Tegel należy wsiąść w jeden z >>tych autobusów. Bilet w jedną stronę to ok. 2,5 euro. My jednak dwukrotnie zdecydowaliśmy się na 10 km spaceru.

Plan wyjazdu


Day 1
Day 2
Day 3
Day 4
Day 5
Day 6
Day 7
przylot do Palmy ok. 22

nocleg na lotnisku
autostop lotnisko - Palma - Valldemossa

zwiedzanie Valldemossy

autostop do Deia

plaża Cala de Deia
trasa piesza Cala de Deya do Soller

Port de Soller wieczorem
hike do el Penyal de l’Illieta

plażowanie w Port de Soller

autostop Soller - Palma - Port de Pollenca
wschód Słońca przy Mirador Es Colomer

Cap de Formentor

plaża Playa de Formentor

zachód Słońca w Alcudia
hike do Campamento de la Victoria

stop Alcudia - Palma

zwiedzanie Palmy

noc na lotnisku
wylot z Palmy  do Berlina ok. 8 rano



Dzień 1

Do Palmy dolecieliśmy dopiero ok. 22, także wymęczeni podróżą z Polski do Berlina szybko położyliśmy się spać. A lotnisko w Palmie jest świetnym miejscem na nocleg, naprawdę! Ma dobre opinie na Sleeping in Airports, więc zgodnie z radą znalezioną na tej stronce spaliśmy na tarasie lotniskowym, gdzie każda ławeczka ma swój daszek. Spałam już na wielu lotniskach, a to było chyba najlepsze! :D
Mycie włosów w umywalce? No problem!

Dzień 2

Stopem dojechaliśmy z lotniska do centrum Palmy, skąd po znalezieniu odpowiednie wylotówki pojechaliśmy do przeuroczej Valldemossy - bardzo przyjemnego miasteczka, idealnego na pół dnia.
Z Valdemossy w 15 minut dojechaliśmy do miejscowości Deia, a następnie na słynną Cala de Deya. Jest to skalista plaża z przeźroczystą wodą. Koniecznie weźcie ze sobą okulary do pływania, bo podobno pod wodą jest inny świat! :) Warto wspiąć się na szlak nad plażą i rozpocząć pieszą wycieczkę do Soller. Jest tam mnóstwo uroczych miejsc na rozbicie namiotu i kilka tajnych plaż tylko dla Was! 

I spójrzcie tylko na ten zachód Słońca!!! Spoiler alert: na Majorce każdy wschód i zachód był zachwycający!




Dzień 3

To chyba mój ulubiony dzień na wyspie i jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakich dotychczas byłam. Z Cala de Deya prowadzi 10 kilometrowy szlak wzdłuż skalistego wybrzeża, którym dotrzecie do Soller. Lazurowa woda, las i praktycznie ani śladu żywej duszy. Nawet troszkę się wzruszam, gdy przypominam sobie tamto miejsce. :) Szlak nie jest bardzo wymagający, ale upał zdecydowanie daje popalić. Dlatego weźcie ze sobą dużo wody! My wzięliśmy jej tylko odrobinę i o tym, jak musieliśmy żebrać o kranówę restauracji Michelin pisałam >>tu.

Po całkiem niezłej przeprawie dotarliśmy do miejscowości Soller, skąd pieszo lub superdrogim tramwajem można dostać się do Port de Soller. My oczywiście dumnie nie zamierzaliśmy wydać ani centa na transport, więc spacerkiem dotruptaliśmy do bardzo turystycznego portu, wokół którego totalnie nie umieliśmy znaleźć miejsca na namiot. Było ciemno, byliśmy wyczerpani, a spać też gdzieś trzeba było...

Dzień 4

Miejsce noclegowe znaleźliśmy w oddalonym od centrum lesie, skąd postanowiliśmy rano wybrać się na mały hike nad wybrzeżem. Widoki? Typowe dla Majorki - zachwycające! Przez przypadek trafiliśmy też na pewne coś ze skały. Owy cudak został chwilowo ochrzczony mianem "łolololo", a jak się później okazało był to El Penyal Bernat de l'Illeta. Czasem dobrze nie wiedzieć, gdzie się idzie bo można nieźle dać się zaskoczyć! Łololola nie znajdziecie w Google Maps, więc polecam zajrzeć do maps.me - tam wyzaczona jest bardzo przyjemna ścieżka.

Potem wybraliśmy się z powrotem do Port de Soller na mały plażing i prysznic <3 <3 <3, który był najbardziej wytęsknionym prysznicem w życiu. Do tego szybkie ładowanie telefonów, gulasz angielski na obiad iii... kierunek Port de Pollenca! Próbowaliśmy dostać się tam autostopem z Soller, jednak obrana przez nas trasa była jednak tak słabo uczęszczana, że postanowiliśmy pojechać z powrotem na południe do Palmy, a dopiero stamtąd z powrotem na północ do Port de Pollenca.

W Port de Pollenca zaczęliśmy wędrówkę w kierunku Cap de Formentor i rozbiliśmy się gdzieś w górach po drodze. (tutaj o miejsce noclegowe również łatwo nie było)


Dzień 5

Nasze miejsce noclegowe było na tyle przypałowe, że wstaliśmy o 5 rano, szybko spakowaliśmy dobytek i uciekliśmy łapać wschód Słońca na Cap de Formentor. W międzyczasie chmury leniwie dźwigały się z gór, niebo przybrało wszystkie możliwe odcienie fioletu, a gdzieś na dole Port de Pollenca leniwie budził się do życia. Cisza i totalny brak ludzi. Pięknie.

Wschód udało się złapać na Mirador Es Colomer, gdzieś w połowie drogi na Cap de Formentor.  Jest coś niesamowitego w oglądaniu tej budzącej się do życia przyrody. Rano nie było tam w dodatku praktycznie nikogo i cały obiekt mieliśmy tylko dla siebie. Wiatr we włosach, widoki nie z tej ziemi i TEN POLSKI PASZTET Z GĘSI. No raj.

Dalej można ruszyć już na słynny Cap de Formentor. W to miejsce nie dojeżdża żaden transport publiczny, więc jeśli nie wynajęliście auta - czeka Was przejażdżka autostopem. Do samego Cap de Formentor dojedziecie bardzo krętą drogą na skraju majestatycznych klifów. Po drodze znajduje się mnóstwo punktów widokowych i przysięgam, że gdybym miała własne auto to zatrzymywałabym się chyba na każdym. Widoki nie z tej Ziemi.



W drodze powrotnej wpadliśmy też na plażę Playa de Formentor na prysznic <3 <3 <3 i mały relaks. Fanką plażowania nie jestem, ale była to chyba jedna z ładniejszych plaży, na jakich byłam. Lazurowa woda, piękne góry wokół - nawet można te trzy godzinki poleżeć! :) I zjeść gulasz angielski, of kors.



Do miejscowości Alcudia zawiózł nas brytyjski pilot ze swoją małżonką. Tam w towarzystwie najtańszego piwa znowu trochę poleżeliśmy na plaży, złapaliśmy całkiem niezły zachód Słońca i jako, że z miejscem noclegowym znowu był dramat, to postanowiliśmy spędzić noc na plaży.




Dzień 6

Obudziliśmy się o 4 nad ranem (spanie na plaży to zło, a komary to małe wampiry, które uwielbiają krew ludzi, którzy w nocy wypili litr Sangrii -> potwierdzone empirycznie info) i wyruszyliśmy na hike. Znowu nie do końca wiedzieliśmy gdzie idziemy i jakoś wraz z maps.me dotarliśmy na teren obozu harcerskiego Campamento de la Victoria. Stamtąd warto zejść trochę na dół i pooglądać kolejne cudowne widoczki. (P.S. tutaj do wyznaczania tras znowu polecam maps.me - bez tego w góry ani rusz!)
Następnie wróciliśmy z powrotem do miasta Alcudia, gdzie znowu poleżeliśmy na plaży, wzięliśmy prysznic <3 <3 <3 i pojechaliśmy do PalmyStolica Majorki okazała się być całkiem ładnym miastem, po którym pospacerowaliśmy dwie godzinki, a następnie autostopem pojechaliśmy na lotnisko, gdzie znowu spędziliśmy noc na tarasie.

Dzień 7

Wylot o 7 rano i ostatni wschód Słońca na Majorce, który obserwowałam już z samolotu. :(

Ceny na miejscu

Na Majorce bez problemu znajdziecie tanie markety typu Carrefour, czy Eroski. Poniżej kilka zdjęć z Eroski, aby dać Wam pewien obraz cen panujących w sklepach na wyspie.


za jedną pomarańczę płaciło się około 20 centów
puszkowany Aurum za 38 centów był naprawdę przyzwoitym trunkiem!
widzicie to wino w kartonie za 1 EUR? zdecydowanie polecam wszystkim budżetowym desperatom, ale ostrzegam że smakuje jak sok ze starej cytryny! 
Bardzo drogie jest jedzenie na mieście, za które zapłacicie conajmniej 10 euro. Piwo? 2 euro. Lody gałkowe? Też coś w okolicach 2 euro.

Jeśli chodzi o noclegi, to również jest tu w sezonie baaaaardzo drogo. Spójrzcie sami! 132 zł za łóżko w wieloosobowym pokoju w Palmie. Szaleństwo. A w miejscowościach typu Alcudia nie znajdziecie nawet tanich hosteli i za nocleg zapłacicie conajmniej 300 zł. Dlatego... namiot team. Jedyne słuszne rozwiązanie.




Kosztorys

To chyba najtańszy wyjazd, na jakim byłam. Nie wiem jak to się stało, trochę tego nie planowaliśmy i sami byliśmy ostatecznym kosztorysem mocno zdziwieni. :D Ustalilismy sobie, że każdy może wydać na wyspie maksymalnie po 300 zł. Kupowaliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wydaliśmy ostatecznie... 50 złotych na osobę.

Loty
64 zł
Berlin Tegel - Palma de Mallorca
10 EUR
Palma de Mallorca - Berlin Tegel
5 EUR
Dojazd do Berlina
160 zł
Wrocław - Szczecin (pociąg)
30 zł
Szczecin - Berlin (BlaBlaCar)
20 zł
Berlin - Wrocław (Flixbus)
84 zł
dom - Wrocław - dom
36 zł
Berlin - lotnisko Tegel (spacer 10 km) x2
0 zł
Transport na miejscu
0 zł
150 km autostopem
0 zł
120 km pieszo
0 zł
Jedzenie
90 zł
wydane na jedzenie w Polsce (gulasz angielski, szprociki, czekolady)
40 zł
wydane na jedzenie i wodę na miejscu (23 EUR/2 os.)
50 zł
Noclegi
0 zł
1 x plaża
0 zł
4 x namiot
0 zł
2 x lotnisko
0 zł
Łącznie
324 zł

Co ciekawe, wyjazd wyszedłby nas jeszcze taniej, gdyby na kilka godzin przed odjazdem nie wystawił nas kierowca BlaBla cara. Bo aż 84 zł to koszt Flixbusa do Polski! :D

FAQ

1. Czy można legalnie rozbijać namioty na Majorce?

Nie. Jeśli znajdzie was policja - dostajecie 150 euro mandatu. A to już trochę sporo. Pytaliśmy jednak lokalsów o to, czy rzeczywiście ichniejsza Policja jest tak rygorystyczna i zawsze słyszeliśmy, że jak się dobrze ukryjemy to nie powinno być problemu.

2. Jak ciężko jest znaleźć miejsce namiotowe na Majorce?

Łatwo nie ma. W okolicach Port de Soller, po ponad 10 km pokonanych pieszo w temperaturze 32 stopni, musieliśmy w nocy dodatkowo przejść jeszcze 3 km pod górę, żeby w końcu gdzieś się rozbić. Plecaki wydawały się być trzy razy cięższe niż rano, a nasze totalne wycieńczenie potęgował jeszcze brak prysznica, więc... miło nie było. :D Cienko z miejscem na nocleg jest też w okolicy Port de Pollenca - spaliśmy tam w tak przypałowej lokalizacji, że nie była to zbyt spokojna noc i już o 5 rano zebraliśmy dobytek i uciekliśmy. 

Szukajcie w aplikacji maps.me zielonych terenów - tam gdzieś w którymś lasku znajdziecie coś napewno, aczkolwiek czasem trochę będziecie musieli się nachodzić.

3. Czy można spać na plażach?

Nie. Raz nie mieliśmy jednak wyboru i położyliśmy się... obok plażowych leżaków, za które normalnie trzeba byłoby za dnia zapłacić. A w nocy chodzili tam poszukiwacze metalu i ludzie wracający z imprez... Wstaliśmy o 4 rano, bardzo poważnie zjadły nas komary, więc ogólnie... noclegom na plaży mówię nie. :D

4. Co jedliście?

Same pyszności! Gulasz angielski, szprociki, paszteciki, pomarańcze, czekolada w chlebie tostowym, pitne jogurciki, jakaś fasola w puszczce wpadła... Survival to survival!


5. Gdzie brać prysznic podczas survivalu na Majorce?

Na survivalach uwielbiam toalety dla inwalidów - duża przestrzeń, umywalka tylko dla ciebie, jakieś półeczki... No ol inkluziw, mówię Wam! Na Majorce ciężko bylo nawet o to. :D Dlatego pozostają prysznice na plażach, a takowych jest tam pod dostatkiem. :)
6. Czy można pić wodę z kranu na Majorce?

Lokalsi mówili, że piją, więc piliśmy i my. W niektórych miejscach była to woda dość mocno chlorowana i zazwyczaj kupowaliśmy jednak wodę w sklepie.

7. Jak jeździ się autostopem po Majorce?

Bułeczka z masełkiem, naprawdę! Czasem wystawialiśmy palec i stawało przy nas pierwsze auto. Zatrzymywali się zarówno turyści, jak i miejscowi - bez względu na to czy mówili po angielsku, czy nie. Dodatkowo, wyspa jest naprawdę mała i odległości między miastami są niewielkie, więc wszędzie szybko się dostaniecie. Tylko raz staliśmy ok. 20 minut próbując złapać stopa na lotnisko z Palmy, ale nawet wtedy udało się złapać młode rodzeństwo, które specjalnie dla nas zawróciło z trasy żeby nam pomóc! <3

Disclaimer 

Zawsze podróżuję budżetowo. Oszczędzam jak mogę, ale nie lubię też skrajnie wszystkiego sobie odmawiać i lubię samą siebie od czasu do czasu rozpieścić. W ten sposób czasem jadam konserwy z Polski, a czasem stołuję się na mieście. Sypiam pod namiotem, w najtańszych hostelach, ale i luksusowy apartament w Bangkoku czy Jerozolimie nie jest mi obcy. Nigdy nie jest mi też szkoda pieniędzy na kawę w uroczej kawiarnii, ale i bez problemu potrafię przeżyć 3 tygodnie w Norwegii mając 200 zł na koncie. Zawsze staram się wszystko zbalansować i chyba całkiem nieźle mi ta sztuka wychodzi. 

Survival na Majorce traktowałam trochę jako challenge i test samej siebie. Taniej nie zawsze znaczy lepiej, ale akurat na tym wyjeździe trochę chciałam dać sobie wycisk. I bardzo dobrze! Potrzebowałam dostać w tyłek i każdemu takie doświadczenie polecam :)

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Oooo dziewczyno! Czytam tą notkę i nie dowierzam! Sama nie wiem czy nazwać Cię wariatką czy zwyczajnie zacząć brać z Ciebie przykład! ;D Podziwiam za odwagę! Będziesz miała co wspominać do końca życia ! Ale błagam Cię... uważaj na siebie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, bezpieczeństwo przede wszystkim! :)

      Usuń
  2. Niesamowite! Przeczytałam z otwarta buzią 😄 niezła przygoda i jakie doświadczenie! Taki wyjazd to dopiero satysfakcja 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo tak, satysfakcja była (dalej jest!) przeogromna!

      Usuń
  3. Wow jestem pod wrażeniem :) miło się czytało :) podziwiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bomba! No i szacun :) szkoda, że już raczej taki challenge nie będzie moim udziałem, ale aż się chce zdobywać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, polecam zrobienie sobie takiego challengu! :)

      Usuń
  5. Wszystko piękni i fajnie ale taki survival to chyba nie dla mnie chociaż nigdy nie próbowałam więc niewykluczone że dałabym rade :) to chyba też zależy od nastawienia bo jeżeli bym się nastawiłam na duży odpocznę i pełen relaks to raczej nie byłoby to dla mnie. Natomiast gdybym postawiłam na taki bardziej ekstremalnych wyjazd to pewnie tak dałabym radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bank dałabyś radę! Ale też prawda - dużo zależy od nastawienia, bo pojechałam tam z nastawieniem że raczej w restauracji nie będę się stołować. :D

      Usuń
  6. Niesamowita przygoda, ale nie dla mnie. Martwiłabym się o tą policję, jeżdżenie autostopem i wg. :P. Mimo tego bardzo inspirujący wpis ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autostop to niesamowita przygoda! Nie ma się o co martwić, warto spróbować! :D

      Usuń
  7. Michalina, Ty to jesteś szalona! Majorka z takim niskim budżetem? Powinnaś chyba napisać jakąś książkę :D Boska relacja, właśnie jestem na Majorce (ale opcja all inclusive zamiast survivalu xd) i wybieram się na Cap de Formentor, słyszałam, że podobno dojeżdża tam publiczny autobus z Port de Pollenca, muszę to sprawdzić... Czy jesteś pewna na 100%, że nie dojeżdża? Wynajmujemy też samochód, ale nie wiem czy jest sens się tam pchać bo podobno od tego roku jest zamknięta droga na Cap do Formentor dla prywatnych samochodów osobowych, za to jest ten autobus. To jak z tym zakazem ? :D

    Pozdrawiam, czekam na więcej takich wpisów! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, mnie znajomy który był na Majorce poinformował że tam nic nie dojeżdża i w sumie nawet nie sprawdziłam :o Tzn. i tak surivival to survival i pewnie bym nie skorzystała :D Ale dawaj znać, czy jednak jest jakis autobus, to naniosę poprawki w poście! :)

      Ale prywatne auta dojeżdżały na Cap de Formentor na 100%, w jedną stronę jechaliśmy z dziewczynami z Austrii, które były tam na wakacjach także niemożliwe, że jest jakiś zakaz :o

      Usuń
  8. podziwami za odwagę. Majorka jest prze piękna!

    OdpowiedzUsuń

Instagram