3 tygodnie w Azji Południowo-Wschodniej - plan wyjazdu, kosztorys i porady praktyczne

niedziela, lutego 04, 2018

Wróciłam po trzech tygodniach z Azji! Mimo, że w Polsce jestem już dwa tygodnie to nadal z zdjęcia z wyjazdu oglądam minimum raz dziennie, a tatuaż który zrobiłam sobie ostatniego dnia w Bangkoku głaszczę średnio co 10 minut. Oczekiwałam, że ten wyjazd będzie niesamowity, a to jak było na miejscu przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Napisanie posta z relacją idzie mi więc wyjątkowo opornie, bo co bym nie napisała to efekt byłby mniej-więcej >>taki. Tyle się wydarzyło, że przelanie tego w tekst zrozumiały dla obcej osoby jest naprawdę niezłym wyzwaniem i dlatego pójdę dzisiaj na łatwiznę. Podzielę się z Wami praktycznymi poradami dot. tego wyjazdu - mam dla Was gotowy plan tripa, recenzje hosteli, informacje nt. bezpieczeństwa i kosztorys takiej wycieczki. Zapraszam!

Co tam sama tyle robiłam?

Medytowałam w buddyjskiej świątyni, wróżyłam sobie w chińskiej Thean Hou Temple, owinięta w specjalną chustę obserwowałam hinduistyczne obrzędy i w fioletowym hidżabie zwiedzałam Narodowy Meczet Malezji. Leżałam na szczycie jednej ze świątyń kompleksu Angkor Wat, jadłam do oporu dziwne superostre dania, jeździłam rowerem po Kambodży i chodziłam przerażona po Polach Śmierci w Phnom Penh. Byłam na technoimprezie na tarasie wieżowca z widokiem na Petronas Towers w Kuala Lumpur, a ubrana w tradycyjny strój hinduska zrobiła mi tam tatuaż z henny. Płakałam jak dziecko na pokazie fontann w Singapurze, spróbowałam skorpiona, wypiłam hektolitry tajskiego piwa Chang i wiecznie zarywałam noce na rozmowy z cudownymi ludźmi. 


Każdego dnia dział się jakiś "pierwszy raz", codziennie poznawałam nowe smaki, doświadczałam rzeczy które nawet nie wiedziałam, że mogą mi się przytrafić i... cóż mogę powiedzieć. Było lepiej niż myślałam. :)

Moja trasa

Trzy tygodnie w Azji to naprawdę niewiele i w sumie nie do końca wiedziałam, czy chcę skupić się tylko na Tajlandii, czy zdecydować się na odwiedzenie tych miejsc, które znajdują się na szczycie mojej podróżniczej bucket listy. Jak widać, zdecydowałam się na opcję nr 2 i w ciągu trzech tygodni postawiłam nogę w czterech azjatyckich krajach - Tajlandii, Kambodży, Malezji i Singapurze. W ten sposób poznałam cztery totalnie różne oblicza Azji i już śledzę ceny biletów do Tajlandii na listopad! #wracam Moja trasa prezentowała się następująco:


Bangkok (Tajlandia) -> Siem Reap (Kambodża) -> Phnom Penh (Kambodża) -> Kuala Lumpur (Malezja) -> Singapur -> Bangkok



Najpierw pozwoliłam sobie zatracić się w Bangkoku, a następnie pociągiem za 5 zł wybrałam się na tydzień do Kambodży, gdzie mogłam poznać tragiczną historię tego kraju i zobaczyć jeden z cudów świata - Angkor Wat. Potem poleciałam na kilka dni do Kuala Lumpur - miasta rozwijającego się, bardzo taniego i będącego totalną mieszanką kultur - malajskiej, indyjskiej i chińskiej. Na dwa dni zrobiłam sobie przystanek w Singapurze - azjatyckim lwie, który kompletnie niczym nie przypominał poprzednich krajów. Ostatni dzień spędziłam natomiast w moim ukochanym Bangkoku - wynajęłam sobie na ostatnią noc luksusowy apartament z cudownym widokiem i basenem za 100 zł za noc i... zrobiłam sobie mój pierwszy tatuaż! 

Przed wyjazdem stworzyłam sobie taki ramowy plan, który udało mi się niemal w całości zrealizować. No dobra, wyjątkowo słabo wyszło to w Bangkoku, ale kompletnie nie żałuję, że totalnie odpuściłam zwiedzanie i po prostu bywałam tam, gdzie mnie nogi (bądź tuktuk) poniosły.


Monday
Tuesday
Wednesday
Thursday
Friday
Saturday
Sunday





30.12

lot do Helsinek
31.12

dzień w Helsinkach

lot do Bangkoku
01.01

popołudnie i wieczór w Bangkoku
„zwiedzanie” Khao San Rd.
02.01

Bangkok

chill day
drink @Vertigo Rooftop Bar 61st Floor
03.01

Bangkok

kurs gotowania
04.01

Bangkok

zwiedzanie świątyń
05.01

pociąg do Kambodży @5:55
06.01

Angkor Wat
07.01

chill day in Siem Reap
08.01

wycieczka rowerowa po okolicach Siem Reap
09.01

autobus do Phnom Penh

wieczór w Phnom Penh
10.01

zwiedzanie Killing Fields & S-21 Prison
11.01

lot Phnom Penh - Kuala Lumpur @ 10:55

wieczór w KL
12.01

dzień malajski w KL

Meczet Narodowy
Muzeum Sztuki Islamskiej
13.01

dzień indyjski w KL

dzielnica Little India
Batu Caves
14.01

dzień chiński w KL

świątynia
Petaling Street Market
15.01

chill day w Kuala Lumpur
16.01

lot Kuala Lumpur - Singapur

wieczór w Singapurze (pokaz fontann przy Marina Bay)
17.01

dzień w Singapurze (Gardens by the Bay)
lot Singapur - Bangkok @ 22:55
18.01

Bangkok

tattoo day!!!

night @ my AirBnB apartment
19.01

flight to Helsinki @ 11:00am
20.01

10:45am back in Poland

Gdzie spać?

Na każdy (prawie) nocleg decydowałam się na hostel. I zdecydowanie polecam tą opcję! Hostele to najlepsze miejsce do poznawania ludzi - większość z nich posiada taras, gdzie wieczorami zbierali się tam wszyscy samotni podróżnicy z piwem pod pachą i masą opowieści, którymi chcieli się podzielić. Także nawet gdyby było stać mnie na hotele, to dalej wybierałabym hostele :)

  • Krit Hostel w Bangkoku (ok. 20 zł za noc ze śniadaniem) - booking.com
Bardzo polecam! Najlepsze hostelowe śniadania, lokalizacja 10 min od Khao San Road, czyste łazienki, super kawiarnia z tanią mrożoną kawą (pomarańczowa tajska herbata to też cuuuudo!), wygodne łóżka z zasłonami i świetny klimatyczny taras - tutaj poznałam też najlepszych ludzi, z którymi mam nadal kontakt. W marcu lecę do Manchesteru na urodziny jednego z nich, a w lipcu widzę się z kolejnymi dwoma w Polsce na Audioriver!


Hostel prowadzi Anna - emerytka z RPA robiąca wieczorem świetny gin&tonic za dwa dolary na bardzo klimatycznym hipisowskim tarasie. Nie jest to typowy imprezowy hostel, raczej typowo do spokojnego pogadania przy drinku. Standard łazienki znośny, a dodatkowo w hostelu jest basen (a patrzcie na cenę!!!).

Ale, ale! w tym hostelu bywają podobno pluskwy - z prywatnego pokoju po jednej nocy zwiała pewna para z Polski właśnie z tego powodu. Ja osobiście tego nie doświadczyłam.


Bardzo spokojny, jest jakiś bar na dole, ale z poznawaniem ludzi było raczej słabo. Łazienki i pokoje bardzo czyste.


  • Dorms KL2 w Kuala Lumpur (ok. 25 zł za noc) - booking.com
Najlepszy hostel w jakim byłam! Łazienki wręcz luksusowe, taras z widokiem na słynne wieże w Kuala Lumpur, dwie strefy do poznawania ludzi, hostel wiecznie żywy, a do tego międzynarodowa obsługa z którą od razu się zakumplujesz. Ogólnie - zarezerwowałam na jedną noc i zostałam 4 kolejne!


Łóżka trzypiętrowe ustawione w długim korytarzu i pooddzielane zasłonami + szafki na kluczyk przy każdym łóżku. Łazienki całkiem OK + liche śniadanie w cenie; niezła lokalizacja, bardzo blisko street food marketu. Biorąc pod uwagę, że był to najtańszy nocleg w Sinagpurze i to tylko na jedną noc to mogłam przetrwać brak strefy chillu, w której mogłam poznawać ludzi.


Na ostatnią noc w Bangkoku wynajęłam sobie luksusowy apartament na 35tym piętrze ze wspaniałym widokiem na mój ukochany Bangkok! Ze zniżką -50 zł zapłaciłam za niego 100 zł za noc!!! Na 40tym piętrze znajdował się dodatkowo infinity pool z widokiem, który zachwycał zarówno za dnia, jak i wieczorem, oraz sauna i siłownia, z której nie zdążyłam skorzystać. Wszystko czyste, host był bardzo bezproblemowy, polecam! Popłakałam się tam na balkonie ze szczęścia minimum 5 razy.




Mam też dla Was zniżki! Dzięki nim za noc w apartamencie z basenem w Bangkoku zapłaciłam jeszcze mniej! :)

60 zł zwrotu dostaniecie od booking.com jeśli dokonacie rezerwacji za min. 120 PLN z tego linku:
https://www.booking.com/s/34_6/2a67ec67 (ja wtedy też dostanę 6 dyszek!)

100 zł zniżki dostaniecie na rezerwację na min. 210 PLN w serwisie AirBnB, jeśli założycie konto z tego linku: www.airbnb.pl/c/michalinab7 (a ja wtedy dostanę 50 zł na następny nocleg)

Z góry dzięki! :)

Czy jest bezpiecznie?

Tak! Do Azji wyjechałam kompletnie sama i nie przydarzyła mi się żadna niebezpieczna sytuacja. Aczkolwiek na pewno trzeba uważać i nie narażać się na niebezpieczeństwo z własnej winy. Równie dobrze mogą mnie napaść, kiedy będę wracać wieczorem do domu w Warszawie jeśli nie będę miała oczu dookoła głowy. Tak więc - w nocy wracaj Uberem lub tuktukiem, nie zapuszczaj się w dziwne dzielnice i pilnuj drinków. Smaruj się repelentem na komary (w miastach komary roznoszą groźną dengę), kupuj zawsze zakręconą wodę i trzymaj plecak zawsze zahaczony o ktorąś ze swoich kończyn, bo na światłach na skuterach ludzie potrafią podjeżdżać i kraść torby podróżujących tuktukami) :D

Inne przydatne sprawy w kwestii bezpieczeństwa:
  1. zrób kserokopie i zdjęcia dokumentów na wypadek kradzieży/zguby
  2. miej kilka kart płatniczych - gdy zgubisz jedną, to będziesz mieć w zapasie inną; warto mieć też jedną kartę Visa i jedną MasterCard, bo gdzieniegdzie nie przyjmują jednej lub drugiej
  3. miej jeden fałszywy portfel z mniejszą ilością pieniędzy - gdybyś już został/a napadnięty/a, to możesz dać złodziejowi portfel z jedną z kart i niewielką ilością pieniędzy (mi na szczęście się to nie przydało!)

Szczepienia

Żaden z odwiedzonych ze mnie krajów nie wymagał ode mnie konkretnych szczepień. Zalecane jest jednak zaszczepienie się przedewszystkim na tyfus (dur brzuszny) oraz WZW B i A. Szczepienie na WZW B miałam robione już jako dziecko (jak większość z Was pewnie), a na WZW A nie starczyłoby mi już pieniędzy. Jest jednak na liście szczepień, które niedługo wykonam - to całkiem ważna inwestycja.

Zaszczepiłam się na miesiąc przed wyjazdem na tyfus, czyli tzw. dur brzuszny. Koszt takiej szczepionki to ok. 200 zł, ale ja dostałam ją od wujka-lekarza w prezencie na Mikołajki - czy to nie idealny prezent dla podróżnika?! :D


Ubezpieczenie

Kiedyś ubezpieczałam się z PZU Voyager. Ubezpieczenie to wykupiłam na tygodniowy wyjazd do Portugalii w maju oraz skorzystaliśmy z tej opcji z całą rodziną na okres naszych wielkich włoskich wakacji. Wpisujecie kiedy i gdzie jedziecie, robicie przelew i dostajecie polisę - wszystko w ciągu 10 minut! Na taki trzytygodniowy wyjazd do Azji ubezpieczenie wyniosłoby mnie 170 złotych.

Przed wakacyjnym Balkan Roadtripem wykupiłam sobie jednak roczne studenckie ubezpieczenie Euro26 za 84 zł. Nigdy mi się nie przydało, ale słyszałam same pozytywne opinie. I cenowo jest naprawdę przystępne! Nie ubezpiecza nas tylko na Stany Zjednoczone oraz Kanadę. Więcej info: http://euro26.pl/ubezpieczenie/ 

Jakie ceny?

Azja słynie z tego, że jest tania. I faktycznie, za 8 złotych miałam na Khao San w Bangkoku ogromną porcję pad thaia i świeżego kokosa wielkości mojej głowy. Dzięki temu podczas wyjazdu nie musiałam za bardzo uważać na swój budżet, dopóki nie wylądowałam w Singapurze, gdzie ceny nie były już tak przyjemne. Tutaj podaję Wam przykładowe ceny, abyście mieli generalne pojęcie o tym jak zaplanować swój budżet.

Tajlandia (Bangkok)
ceny w złotówkach wyjdą, jeśli odejmiecie jedno zero (tj. 10 batów = ok. 1 zł)

  • świeży kokos: 40 THB
  • mrożona kawa: 50 THB
  • lody w kokosie: 50 THB
  • świeży sok z mango/granata: 40-50 THB
  • mojito w Rooftop barze Vertigo: 650 THB (tak, prawie 70 zł za drinka... warto!)
  • drink z wódki w wiadrze: 150 - 200 THB
  • pad thai na Khao San Road: 30-40 THB
  • papaya salad: 40 THB
  • mango sticky rice: 40 THB
  • Tom Yum soup: 40 THB
  • szaszłyk mięsny: 10 THB
  • tost w 7Eleven: 27 THB
  • kolczyki: 20-100 THB
  • spodenki materiałowe: 80 THB
  • taksówka z lotniska w okolice Khao San: 400 THB
  • taksówka z Khao San na dworzec kolejowy: 90 THB
  • godzinny masaż tajski: 250 THB
  • półgodzinny masaż stóp: 100-150 THB
  • karta SIM na tydzień: ok. 250 THB
  • skorpion na Khao San: 100 THB
pad thai + kokos = 3 + 4 zł; mango sticky rice ok. 4 zł; drink z wiadra ok. 15 zł

Kambodża (Siem Reap i Phnom Penh)
w Kambodży płaci się dolarami, a resztę wydają w ichniejszych rielach
  • taksówka granica - Siem Reap: 20$
  • tuktuk Phnom Penh - lotnisko: 10$
  • karta SIM: 2$
  • obiad/śniadanie na mieście w restauracji: 2-4$
  • obiad przy street food standzie: 1-2$
  • rybi masaż stóp: 2$ (do tego piwo/woda/Cola w zestawie)
  • pedicure: 5$
  • gin&tonic: 1,5$
  • kawa mrożona: 1$
  • ananas: 1$
  • koszulka na targu: 1$
  • bransoletka: 1$
  • świeży kokos: 1$
  • shake owocowy: 1$
  • bardzo drogie importowane rzeczy w 7Eleven!
kurczak słodko-kwaśny w restauracji ok. 3 dolarów; zupa na ulicy + szejk = 1,5 + 1 dolar; pedicure 5 dolarów

Malezja (Kuala Lumpur)
waluta: ringgity; 1 RM = ok. 90 groszy
  • przejazd Sky Trainem: ok. 1-1,5 RM
  • karta SIM na tydzień: 35 RM
  • regulacja brwi: 15 RM
  • wejście do klubu techno z tarasem i widokiem na wieże: 35 RM
  • herbata mrożona na Petaling Street: 60 senów
  • danie z kaczki na Petaling Street: 6 RM
  • kurczak słodko-kwaśny: 8 RM
  • Muzeum Sztuki Islamskiej: 12 RM (ze zniżką studencką 8 RM)
  • tatuaż z henny w Little India: 15-20 RM
  • lody z duriana: 2RM 
  • bardzo tani Uber! za kilka złotych jeździć można po całym mieście :)
  • dużo darmowych wejść + darmowy autobus dla turystów
obiad + herbatka = 6 RM; lody z duriana 2  RM; torebka 29RM XD


    Singapur
    dolary singapurskie; 1 S$ = ok. 2,5 PLN; ja w Singapurze byłam 2 dni i żywiłam się wyłącznie w tanich food marketach, stąd niewiele wiem na temat panujących tam cen :)
    • mrożony napój: 1-1,5 S$
    • dania w street food marketach: 3-5 S$
    • kawa + cynamonowa bułeczka w Starbucksie z widokiem na Marina Bay Sands: 13 S$
    • jednorazowy przejazd komunikacją miejską: 1,2-1,6 S$


    Ile to wszystko kosztowało?

    Czas na podsumowanie kosztów. Pierwotnym planem było zamknięcie wyjazdu w 5,5-6 tysiącach, a okazało się, że... wyszło mnie to wszystko dużo taniej.

    • loty Warszawa - Helsinki - Bangkok - Helsinki - Warszawa: 1923 zł
    • loty wewnątrz Azji: 504 zł za trzy loty na trasie Phnom Penh - Kuala Lumpur - Singapur - Bangkok
    • ile wydałam na miejscu? ok. 2300 żłotych (w tym tatuaż za 250 zł, jeden luksusowy nocleg za 100 zł, hektolitry piwa Chang, wszystkie bilety wstępu, karty SIM, taksówki, Ubery, masaże, jedzenie i wszystkie noclegi przez 3 tygodnie)
    łącznie ok. 4730 zł 
    za trzytygodniowy trip po Azji bez żadnego zaciskania pasa - naprawdę nie oszczędzałam na niczym, kupowałam sobie co tylko mi się podoba i nie odmawiałam sobie praktycznie niczego 

    To dużo? Mało? Za trzy tygodnie na drugiej półkuli chyba całkiem znośnie. Dodajmy do tego fakt, że wszystkie koszta bardzo się rozkładają w czasie - bilety Warszawa-Bangkok kupiłam już w lipcu, loty wewnątrzazjatyckie w listopadzie, a na miejscu w styczniu wydałam przez 20 dni lekko ponad 2 tysiące. Także nie jest to jednorazowe obciążenie finansowe, zdecydowanie do przełknięcia dla studenta jeśli naprawdę się tego chce. :) 

    Kosztorys (bardzo prowizoryczny!) takiego wyjazdu możecie pobrać >>tutaj 



    A na koniec pochwalę się jeszcze!

    Widzicie to cudo na ręce? Tak, sprawiłam sobie w Bangkoku pamiątkę na całe życie! Tatuaż planowany był już od dawna i postanowiłam go zrobić ostatniego dnia mojego wymarzonego wyjazdu do Azji. To dla mnie taki symbol zmian, jakie to marzenie zapoczątkowało - bo tak naprawdę wszystko zaczęło się właśnie od wymyślenia sobie tej Tajlandii prawie 2 lata temu. Tak więc swoją ostatnią noc spędziłam na balkonie pięknego apartamentu na 35. piętrze wieżowca w Bangkoku, z niesamowitym widokiem i nowiusieńkim tatuażem na ręce zastanawiając się JAKIM CUDEM DO CHOLERY JA SIĘ TU ZNALAZŁAM. Bo jak to tak, ty Michalina, sama, Azja, jak to... No jak to? No obudźcie mnie! A potem zwinęłam się jak duch na lotnisko i niestety... 


    Papa Azjo! Byłaś niesamowita i wrócę, jak tylko będę mogła. :)
    Pełne relacje na blogu już niedługo! :)

    You Might Also Like

    40 komentarze

    1. Niesamowite przeżycia! <3 również byłam w Malezji i innych krajach azjatyckich i kocham kocham kocham! <3 wyjątkowo upodobałam sobie Tajwan, Filipiny i Koreę <3 czekam na Twoje dalsze relacje !

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Mnie Filipiny tak baaaaaardzo kuszą! <3

        Usuń
    2. Taka trochę Azja w pigułce. Fajnie, że załapałaś azjatyckiego bakcyla - gdybyś chciała zaplanować podróż po Japonii, to chętnie pomogę. (Ale uprzedzam - na ten ten jeden kraj, to 3 tygodnie to za krótko!) i będziesz chciała wrócić!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Oj, Japonia też mi się marzy. I słyszałam, że szukają tam sporo nauczycieli angielskiego! A sama właśnie się zastanawiam, w którym kraju chciałabym tego angielskiego nauczać. :D

        Usuń
    3. Super! W grudniu wróciliśmy z Kambo. Jak wrażenia? :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Kambodża była fascynująca! Czasem śmieszna, czasem przerażająca. Właśnie skrobię na ten temat wpis!

        Usuń
    4. Wow, całkiem niska kwota wyszła za te 3 tygodnie, zwłaszcza patrząc jeszcze na ilość miejsc, które w tym czasie odwiedziłaś :)

      OdpowiedzUsuń
    5. piękna przygoda! coś wspaniałego

      OdpowiedzUsuń
    6. Wow, świetna relacja :) mi się marzy Tajlandia i może namówię narzeczonego, żebyśmy wybrali się tam w podróż poślubną :)

      // ~ mój blog ~

      OdpowiedzUsuń
    7. No ale z tym tatuażem to zaszalałaś ! :) Sama myślę nad jakimś ale kompletnie nie mam "pomysłu" co by to mogło być.
      Co do wyprawy podziwiam, iż sama się tam wybrałaś ! Duże brawa ale do odważnych świat należy. Mi się marzy podróż do USA ale jakoś nikt nie chce ze mną jechać niestety .. :( To tylko moje marzenie gdzie inny w tym czasie planują dziećmi, domy i śluby a ja marze o Wielkim Kanionie .

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ze mną też nie chciał nikt jechać, także rozumiem! I na początku trochę miałam z tym problem, że lecę sama, ale jak już tam byłam to dziękowałam sobie że jestem tam sama. Miałam totalną dowolność w poznawaniu ludzi, planowaniu dnia, wybieraniu restauracji... I jeszcze tyle czasu na przemyślenia! Polecam!

        Usuń
      2. No ale wiesz.. chciałabym pojechać z kimś kto też będzie się cieszył z tego że widzi te piękne miejsca tak samo jak ja . Ba może razem kiedyś pojedziemy hihi :) Ale tak na serio to podziwiam że sama poleciałaś!

        Usuń
      3. Muszę się wtrącić! Mi też się USA marzyło, nikt nie chciał ze mną jechać więc pojechałam sama na program work and travel, dzięki któremu poznałam mojego męża i teraz tutaj mieszkam :D Takiego obrotu spraw bym się nigdy nie spodziewała - zdecydowanie program polecam a jak chcesz o nim więcej poczytać to założyłam bloga, żeby innym było łatwiej jakieś inforamcje znaleźć (jak wyjeżdżałam w 2014 to niewiele na ten temat było w internetach). Nie chce się reklamować ale jak wpiszesz work and travel blogspot w google to na pewno wyskoczy ;)
        CO do postu - bardzo inspirujące! Jestem tu od Ani z bloga i cieszę się, że trafiłam :) Gratuluje spęłnienia marzeń!

        Usuń
    8. Gratuluje wyjazdu i tak świetnego opracowania, wielu planującym wyjazd w tamte strony będzie solidna paczką podpowiedzi. ;)

      OdpowiedzUsuń
    9. Bardzo skrupulatne podejście do planowania, kosztów, zwiedzania, a to owocuje wspaniałymi wspomnieniami i wrażeniami. :)

      OdpowiedzUsuń
    10. Fantastyczny poradnik dla kogos kto sie wybiera w te rejony, a nie ma pojęcia jak się za to zabrać!

      OdpowiedzUsuń
    11. Uwielbiam sama podróżować (niestety do tej pory tylko po Polsce) i zawsze podziwiam innych za odwagę. Zwłaszcza, kiedy wycieczka jest tak długa, w tak odległe miejsce.
      Świetny kosztorys! Post zapisałam na wypadek gdybym kiedyś chciała się wybrać, może nie sama, ale z kimś :)

      OdpowiedzUsuń
    12. wow! świetnie dopracowany post :P zadbałaś o każdy szczegół. Niestety na razie te informacje mi się nie przydadzą, ale w przyszłości też chciałabym odbyć taką podróż!
      Pozdrawiam!! :D zostaję;>

      ANNILEVE

      OdpowiedzUsuń
    13. Przede wszystkim mega przydatny post! :) I zazdroszczę podróży! A zdziwiła mnie bardzo cena- dość niska. :)

      OdpowiedzUsuń
    14. Brzmi i wygląda (zdjęcia) baaardzo ciekawie. Jestem pod wrażeniem zarówno Twojeho wyjazdu i przygód z nim związanych jak i tym wpisem - bardzo się napracowałaś. Pozdrawiam serdecznie

      OdpowiedzUsuń
    15. Kosztowo wyjazd rzeczywiście wyszedł Ci całkiem przystępnie!

      OdpowiedzUsuń
    16. Bardzo świetnie napisane uwagi praktyczne i bardzo fajnie podana na tacy trasa zwiedzania :)

      OdpowiedzUsuń
    17. Wyjazd moich marzeń, a pamiątka super :)

      OdpowiedzUsuń
    18. Taka solidnie przygotowana ściągawka dla innych, ciekawie zebrane i podane informacje. :)

      OdpowiedzUsuń
    19. marzy mi się taka pdróż! Przed chwilą czytałam naomiast o opcji wyjazdu na trekking w Himalajach :D Klaudia J

      OdpowiedzUsuń
    20. Przypomina mi to moje przygotowania i pobyt w Wietnamie ;)

      OdpowiedzUsuń
    21. Wiadomości praktyczne bardzo przydatne dla kogoś kto się wybiera w tamte strony. Co do pisania, to czasem warto robić na gorąco. Teraz to chyba musisz ochłonąć i przemyśleć, przetrawić i dopiero wtedy pisać.

      OdpowiedzUsuń
    22. Jaaa ale Ci zazdroszczę wyjazdu ;* a tatuaż cudowny ;*

      OdpowiedzUsuń
    23. Wow! zazdroszczę ci tych przygód! ;) i podziwiam Cię że sam podróżujesz ;)

      OdpowiedzUsuń
    24. ja też chcę tak podróżować! :D
      mega zazdroszczę i cieszę się że się wyjazd udał :)


      Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru ;)
      ANRU,

      OdpowiedzUsuń
    25. Podziwiam za odwagę! Ja sama bym się na pewno nie zdecydowała podróżować tak daleko.

      Tatuaż na pewno będzie świetnym wspomnienie tej niezwykłej wyprawy :)

      OdpowiedzUsuń
    26. Piękna podróż i świetna relacja :)

      OdpowiedzUsuń
    27. Wracaj, wracaj, bo Azja jest niezwykła, magiczna i wciągająca. Fantastyczna podróż za Tobą i wierzę, że wiele podobnych przed Tobą. Ja mieszkam w Wietnamie 2,5 roku i jestem szczęśliwa, że mogę tam być :)

      OdpowiedzUsuń
    28. Byłam w Bangkoku, Kuala Lumpur i Singapurze. Każde inne i każde piękne. Azja mnie zachwyca za każdym razem. Podziwiam za samotną podróż i za szybkie tempo.

      OdpowiedzUsuń
    29. Jesteś niesamowita! <3
      A wpis genialny i bardzo przydatny!
      ps.Nie było kłopotu z wzięciem na tyle urlopu? :)

      OdpowiedzUsuń
    30. Jak wszystko swietnie rozplanowane :D
      Powodzenia

      OdpowiedzUsuń
    31. Super relacja, widać klimat podróży, ale jest również praktycznie :)

      OdpowiedzUsuń
    32. Jejku, jak super! Gratuluję takiej podróży, udanej zabawy i świetnie spędzonego czasu. I jak za takie pieniądze, to nawet nie jest źle, a jakby ktoś chciał oszczędzać to z pewnością dałby radę zrobić to jeszcze taniej. Mi się marzy podróż po USA i mam nadizeję, że kiedyś mi się uda spełnić to marzenie.

      OdpowiedzUsuń

    Instagram