TOP 6: Bałkany

12:06

Mamy listopad, za oknem kropi deszcz, więc to chyba idealna pora na chwilowy powrót do cieplutkich wakacji. Bo w tym roku były wyjątkowo udane! W czerwcu, zaraz po zdaniu wszystkich egzaminów wyruszyłam na prawie trzytygodniową wyprawę na Bałkany z grupą 15 ludzi, których kompletnie nie znałam. Decyzja o wyjeździe była bardzo spontaniczna - w drodze do pracy zobaczyłam, że Miniomki których od dłuższego czasu śledziłam szukają ekipy na roadtripa, szybko przekalkulowałam koszty i... zapisałam się na wyprawę! Dwa auta (w tym jedno od połowy trasy niesprawne!), ponad 5000 kilometrów, 12 krajów w 18 dni i dziesiątki wspomnień! Dzisiaj chcę opowiedzieć Wam o moich ulubionych 6 miejscach, które odwiedziłam w ramach Balkan Roadtrip 2017.




1 | Zatoka Kotorska, Czarnogóra

Kotor, podobnie jak i cała Czarnogóra, to najpiękniejsze miejsce całego Balkan Tripa. Fiordy Adriatyku zachwyciły mnie niemal tak samo jak ich skandynawska wersja. Zdjęcia mówią chyba same za siebie!

W Kotorze zaliczyłam też najbardziej ekscytujący nocleg w życiu. Włamaliśmy się bowiem do opuszczonego hotelu i mieliśmy do naszej dyspozycji ponad sto pokojów. Ulokowaliśmy się jednak wszyscy na tarasie i do późnych godzin nocnych rozmawialiśmy pod gołym niebem, a widok, który zobaczyliśmy po przebudzeniu zapierał dech w piersiach.


2 | Mostar i okolice, Bośnia i Hercegowina

W bośniackim Mostarze pierwszy raz weszłam do meczetu i usłyszałam na żywo wezwanie do modlitwy nadawane z minaretu. Chodziłam wąskimi uliczkami na których znajdowała się masa straganów z orientalnymi pierdółkami i spróbowałam w końcu bałkańskich cevapi, a potem wstąpiłam na bośniacką kawę za 1 euro. Nigdy wcześniej nie próbowałam też fig, które można było kupić od lokalsów na ulicy za grosze.

Wystarczyło jednak wyjść z wesołego, turystycznego Starego Miasta, aby poznać zupełnie inne oblicze Bośni. Natrafimy wtedy na wiele zawalających się powojennych budynków, w którch nadal mieszkają ludzie. Na większości z nich dalej można dopatrzeć się śladów po ostrzałach. To niesamowite, że młodzi ludzie w moim wieku pamiętają jeszcze czasy wojny, a pozostałości po niej są tak widoczne! Koniecznie zobaczcie przepiękne zdjęcia z tego miasta na blogu Miniomków.

Strasznie chciałam wstąpić też na chwilę do leżącego obok Blagaj i jako, że Miniomki wysłuchały moich próśb to wykreślić mogłam kolejną rzecz ze swojej bucket listy. W tej małej miejscowości znajduje się tylko jedna atrakcja turystyczna, ale miejsce to jest absolutnie przeurocze!

Przy okazji znaleźliśmy tam cudowny Autocamp Blagaj - z prysznicem, kajakami, prądem, przecudownym ogródkiem pod wierzbą z widokiem na rzeczkę. A to wszystko za... 1,5 euro za osobę. Dołóżmy do tego przepiękny zachód słońca w otoczeniu masywnych gór i mamy kolejny nocleg idealny.



3 | Ksamil, Albania

Albania kulturowo podobała mi się najbardziej spośród wszystkich odwiedzonych krajów. Było to miejsce gdzie zaraz za dziwnym, ledwo jeżdżącym sprzętem złożonym z traktora, rowera i kombajna sklejonego taśmą izolacyjną biegł osioł, a zaraz potem wyprzedzało cię kilka najnowszych mercedesów. Po drodze mijasz setki niedokończonych budynków, opuszczonych stacji benzynowych i straganów z arbuzami, gdzie zadowoleni albańczycy siedzieli na typowych sofach z salonu i wystawiali paragony na zwykłych kartkach w kratkę. Był to też kraj szalonych krów kamikadze, w którym nie można było się porozumieć z nikim po angielsku i gdzie od kelnera na pytanie o to, czy możesz prosić o keczup w odpowiedzi otrzymasz tylko radosne wzruszenie ramionami.

Na jeden dzień zatrzymaliśmy się też w bardzo turystycznym Ksamilu, gdzie mogłam relaksować się w prawdziwym albańskim raju i pić najcudowniejsze truskawkowe daiquiri. Zjadłam też rano grecki jogurt z miodem i orzechami na śniadanie i wypiłam świeżo wyciśnięty sok z takim widokiem. Rajsko. Mimo, że nie przepadam za typowo kurortowymi miejscowościami, to Ksamil na 1-2 dni mogę z całą pewnością polecić!



4 | Orange Beach na Półwyspie Chalkidiki, Grecja

Aby trochę ochłonąć po kilku nieoczekiwanych przygodach pod Olimpem wpadliśmy na mały plażing na grecki Półwysep Chalkidiki, gdzie zatrzymaliśmy się przy plaży Orange Beach w okolicach miasteczka Sarti. Nie przepadam za wylegiwaniem się na plaży, więc ten punkt programu wydawał mi się na początku... mało ekscytujący. Zastaliśmy tam jednak przepiękną plażę zbudowaną z białych skał, przezroczystą wodę i niesamowity widok na górę Athos (spójrzcie tylko na drugie zdjęcie poniżej!). Wszystko to otoczone było lasem, w którym (mimo, że to nielegalne) rozbitych były dziesiątki namiotów . Dodatkowo zobaczyłam tam jeden z piękniejszych zachodów słońca, gdy całe niebo zabarwiło się na pomarańczowo-różowo.


A co wydarzyło się pod tym nieszczęsnym Olimpem? Mieliśmy w Grecji przeżyć punkt kulminacyjny wyprawy i wspiąć się na mityczną górę greckich bogów. U jej stóp urządziliśmy wieczór wcześniej obóz, gdzie zaprzyjaźniłam się z prawdziwym greckim żółwiem w naturalnym środowisku. :)


Na Olimp nie udało nam się niestety nawet rozpocząć podejścia, jako że po kilku minutach podjazdu... padło jedno z aut. Jakimś cudem po kilku godzinach Miniomki wraz z niemówiącym po angielsku mechanikiem doprowadzili auto do używalności. Jednak usterka silnika była na tyle poważna, że dostaliśmy bezwzględny zakaz jazdy przez góry i byliśmy zmuszeni do zmiany trasy. Wspomnę jeszcze, że padł cały system chłodniczy i resztę trasy jechaliśmy w prawie 40-stopniowym upale bez klimatyzacji.


5 | Ruin pubs w Budapeszcie

Węgry to może nie do końca Bałkany, ale ich stolica znalazła się na trasie naszego roadtripa - dlatego pozwalam sobie na wpisanie Budapesztu do mojego rankingu. Był to mój drugi raz w tym mieście, więc typowo turystyczne atrakcje tego miasta miałam już za sobą. Tym razem udało mi się zobaczyć to miejsce w trochę innym świetle. Wieczorem trafiliśmy do słynnych pubów w ruinach. Parę lat temu w opuszczonych budynkach przeznaczonych do rozbiórki zaczęto tworzyć bary, które cieszą się aktualnie wielką popularnością. Mają niepowtarzalny klimat, każda ruina jest inna, a kluby znajdują się w mrocznych piwnicach. W jednej sali napotkasz ciężkie techno, w drugiej ludzie skaczą w rytm drum'n'bassów, a zaraz obok znajdziesz salę z typową klubową muzyką. Wszystko to w cudownej atmosferze surowych murów ozdobionych randomowymi napisami i lampkami w towarzystwie starych mebli. Magicznie!


6 | Posedarje Beach, Chorwacja

Po raz pierwszy zawitałam też do Chorwacji. Głównym celem były Jeziora Plitwickie, które znajdowały się na mojej bucket liście od baaaardzo dawna. I nie zawiodłam się po raz kolejny stwierdzając, że natura to coś niesamowitego. Jeziora, mimo że naprawdę przepiękne nie znalazły się na mojej liście, głównie z powodu miliona turystów którzy znacząco wpłynęli na odbiór tego miejsca.

Dużo bardziej spodobał mi się nasz nocleg na jednej z chorwackich plaży o nazwie Posedarje Beach. Zdjęcia może nie zachwycają, ale to właśnie tam spędziłam pierwszą noc pod gołym niebem. Rozbijanie namiotów jest w Chorwacji nielegalne, więc większość ekipy spała poupychana w autach, a część zdecydowała się spać na karimatach na plaży. Ja oczywiście chciałam spać na plaży i wszystko byłoby super, gdyby nie to, że w nocy spadł deszcz! No coż, ciekawe doświadczenie, które zajmuje 6 miejsce na mojej bałkańskiej topliście. :)



Byliście w którymś z tych miejsc? A może macie swoje bałkańskie top miejsca? Polecam zajrzeć na Miniomkowego bloga, gdzie znajdziecie masę pięknych zdjęć z Bałkanów - np. >>tu znajdziecie post o 5 najlepszych darmowych noclegach naszej wyprawy. Zapraszam!

A za tydzień o tej porze... ✈️🌍

You Might Also Like

22 komentarze

  1. Nigdy nie spodziewałabym się, że Bałkany mogą być takie ładne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja równiez jestem zaskoczona, że tam jest tak ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładne, jeszcze nieskomercjalizowane i całkiem przystępne cenowo :)

      Usuń
  3. Cudownie piszesz i te zdjęciaaaaaa! Świetny blog i zazdroszczę zapału do podróży! Z przyjemnością będę tu do Ciebie regularnie zaglądać! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bałkany są na mojej liście do odwiedzenia :> Piękne, tajemnicze i swojskie. Najpierw jednak Stany :P
    Masz jakieś zdjęcia z tego opuszczonego hotelu? Niezła przygoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Stany planuję odwiedzić w lecie, jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli :)
      Zdjęcia mam, oczywiście! Mogłam w sumie więcej dodać ich do posta, bo zdecydowanie była to ciekawa część wyprawy :)

      Usuń
  5. Wspaniała fotorelacja! Super wyprawa!
    Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Wycieczka marzenie, słyszałam od koleżanki, że tam jest pięknie. Aj wziełabym swój profesjonalny sprzęt i wyładowała fotograficznie. Świetny blog.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie byłam na Bałkanach, ale to moje marzenie. Zapiszę twój post, żeby wiedzieć co zobaczyć. Mam nadzieję, że uda się w przyszłym roku pojechać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wyprawa,bardzo ciekawe miejsca,zazdrosZczę przeżyć

    OdpowiedzUsuń
  9. pięknie, też bym chętnie wybrała się w taką podróż <3

    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru ;)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie tam jest jest o pierwsza relacja o Bałkanach którą czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. TYgiel bałkański.. mieszanina religii, kultur. Niesamowite miejsca.. Ehh.. żebym ja jeszcze mogła tam pojechac. Na szczęście nic straconego!

    OdpowiedzUsuń
  12. Na tych wakacjach chcialabybm sie wybrac na Bałkany ;)

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post. Mi ostatnio Albania po głowie chodzi...
    Z chęcią dołączam do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W stu procentach się z Tobą zgadzam jeśli chodzi o Koto i Mostar. Ksamil nam cale się nie podobał, jest przereklamowany tak jak Dubrownik. Za to do listy dodałabym z pewnością chorwacki Split lub Makarską

    OdpowiedzUsuń

Instagram