Po co podróżuję?

15:39

Ufff... Wróciłam godzinę temu z czterodniowej wyprawy do Izraela i próbuję jakoś podsumować wszystko to, co się wydarzyło. Był to mój pierwszy raz poza Europą i pierwszy raz doświadczyłam podczas podróży czegoś tak... innego. Jerozolima - miasto trzech religii, do którego dojechaliśmy akurat jak zaczynał się szabat, następnie kompletnie inna Palestyna, kąpiel w Morzu Martwym na dzikiej plaży, dodatkowo trekking po pustynnej oazie i noc w apartamencie na 19. piętrze z widokiem na Jerozolimę i górzystą Jordanię... Tyle doświadczeń, tyle emocji, tyle nowości - chwilo trwaj! Kocham to i ciągle chcę więcej... Więc póki te emocje są ze mną opowiem Wam, dlaczego tak uzależniłam się od podróży i dlaczego nie potrafię przestać.


Przyznam się - gdy lądowaliśmy dzisiaj we Wrocławiu uroniłam parę łez. Wdzięczności, wzruszenia, czegokolwiek - nie wiem. Wiem tylko, że te wyprawy tworzą we mnie dziesiątki skrajnych emocji i są źródłem miliona nowych refleksji. Dla niektórych może być to dorabianiem zbędnych filozofii, a dla mnie jest to nieodłączna część wszystkich wyjazdów - zarówno takich małych weekendowych do Torunia, trzytygodniowych survivalowych na Bałkany, wolontariatu w Norwegii, czy od dawna planowanych wojaży w wymarzone miejsca.

Bo podróżuję właśnie dla tych emocji.

#wdzięczność

Jestem wdzięczna, że urodziłam się w Polsce i mam taki, a nie inny dostęp do podróży, taką mentalność i takie zasoby finansowe. Nie chcę więcej, nie chcę mniej - wszystko to bardzo mnie ukształtowało i dzięki temu odbieram nowe miejsca w taki sposób, a nie inny. Dzięki temu, że jestem z Polski i że jestem kobietą w niektórych miejscach traktują mnie inaczej - a ja uwielbiam z tej różnorodności czerpać. Będąc w biedniejszych rejonach doceniasz to, że... no kurczę, ta Polska to nawet spoko miejsce jest!

Jestem wdzięczna, że po podróży mam do czego wracać. Jestem wdzięczna, za to jak jest. Uczę się i czerpię z tego wnioski.

#satysfakcja

Do podróży ciągnęło mnie zawsze, ale nigdy nie było na to pieniędzy, czasu, byłam za młoda, nie miałam z kim... Teraz, po przeanalizowaniu tych "barier" okazuje się, że nie ma granic. Jak chcę, to mogę, nie? :D

I jestem z siebie taka dumna, że tak konsekwentnie dążyłam do celu i że każdą podróż zaplanowałam sama, sama na to zarabiałam i że pokonałam po drodze tyle "barier". Przed wyjazdem do Izraela zalałam laptopa i musiałam kupić nowego, co niewyobrażalnie naruszyło mój budżet. Byłam załamana, zestresowana i na myśl, że będę musiała odwołać wyjazd robiło mi się niedobrze. Prawie odpuściłam. Ale jestem sobie tak cholernie wdzięczna, że tego nie zrobiłam!


#wolność

Nie znoszę siedzieć w jednym miejscu, nie znoszę rutyny i nie jestem w stanie znieść wykonywania czynności pod czyjeś dyktando. Jeśli powiesz mi, że mam czegoś nie robić, to na pewno to zrobię tak, że odbije się to wszystkim czkawką. Czasem ładuję się przez to w niezłe tarapaty, ale cóż... taka przypadłość.

Podróże dają mi poczucie niesamowitej wolności. Fakt, ograniczają mnie zasoby finansowe, konkretne godziny autobusów i samolotów, czy godziny otwarcia niektórych miejsc, ale nic nie jest w stanie opisać tego jak niezależna się wtedy czuję. Budzi to we mnie wielkie uczucie ekscytacji ze szczyptą przerażenia, od którego jestem totalnie uzależniona i do którego non stop dążę.


#tu i teraz

Czerpanie z chwili. Nigdy wcześniej nie doceniałam tak takich malutkich momentów jak teraz. Wtedy liczy się tylko to miejsce, te odgłosy w tle, tylko ta chwila, tylko ty i ludzie, z którymi jesteś. Pełna błogość.

Ujeżdżanie niedziałającego plastikowego konia w Lagos z dziewczynami z Australii i chłopakami z Irlandii, których poznałam w hostelu.

Taniec o 4 w nocy na tarasie z widokiem na norweskie fiordy ze studentkami z Francji.

Leżenie pod śpiworem na tarasie opuszczonego hotelu z widokiem na Zatokę Kotorską. I to niesamowite rozgwieżdżone niebo.

Herbata w domu Australijczyka, który właśnie przeprowadził się do Stavanger - nad samym morzem z widokiem na wyspy Stavanger, za oknem deszcz, w głośnikach muzyka akustyczna, Morgan opowiadający o rowerowej wyprawie przez Iran i Valeriya z Rosji obok.

Albo teraz - noc, oświetlona Jerozolima i my z najtańszym piwem w ręce na 19. piętrze apartamentowca w centrum, do którego trafiliśmy przez przypadek. Albo zachód Słońca podziwiany z Góry Oliwnej i muzułmańskie wezwanie do modlitwy w tle. Magia.



Chce się wtedy tylko siedzieć, oddychać i oddać się temu, jak jest. Nieważne co było, nie obchodzi cię co będzie, jesteś teraz. Tego nie da się przekazać. Tak po prostu.

#niedostępność

Mimo, że nigdy nie chcę wracać i cała drżę na myśl, że wszystko zaraz się skończy to uwielbiam to, że podróżować mogę tylko raz na jakiś czas. Wtedy to wszystko jest takie specjalne i nigdy mi niepowszednieje. Lot z Tel Avivu do Wrocławia był osiemnastym w tym roku i mimo to, nadal moment wejścia na samolot równoznaczny jest z ciarami na całym ciele.

Uwielbiam to, że aby zrealizować jakiś swój podróżniczy plan muszę przebrnąć przez wykłady z serii "po co babo się tam pchasz?", że muszę naginać dobę żeby pogodzić pracę ze studiami dziennymi i że muszę nieźle się nakombinować żeby wszystko składało się w jedną mniej lub bardziej stabilną całość.

#to, że przyjeżdżam inna

Z każdej podróży wracam też z nowymi wnioskami. Bliżej poznaję współtowarzyszy wyjazdu, swoje reakcje na stres, odkrywam nowe sposoby na życie, kolejne definicje szczęścia i obserwuję absolutnie wszystko wpadając w swój świat. Za każdym razem w podróży zdarza mi się jakiś pierwszy raz - pierwszy raz na pustyni, pierwsza kąpiel w umywalce na stacji benzynowej, pierwszy wyjazd solo, pierwszy burek, pierwszy roadtrip... Mogę wymieniać bardzo długo. Gdy wracam, na wiele rzeczy patrzę w totalnie inny sposób. Od zawsze mówię, że podróże to mój najlepszy nauczyciel.

#dziecięca fascynacja

Podróżując czuję się trochę jak dziecko - takie bardziej samodzielne i niezależne, ale dalej dziecko. Obserwuję uważnie wszystkie kolory, cieszę się każdą pierdółką i chcę wszystkiego spróbować i dotknąć. Chcę płakać, krzyczeć, ukryć się, biegać wokół, robić zdjęcia i siedzieć w ciszy kontemplując jednocześnie.


A teraz... czekają mnie trzy tygodnie ciężkiej, ciężkiej pracy i wyprawa życia. Tak właśnie ma być :)

P.S. Zdjęcia to akurat nie Izrael, tylko droga na norweskie Manafossen. Jeden z moich ulubionych dni w Norwegii.

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Wspaniale! Czytając ten post można naprawdę poczuć Twoją miłość do podróżowania. Kto jak kto, świetnie Cię rozumiem... Sama przez 4 lata żyłam na walizkach i podróżowałam wszędzie ;D Teraz mam czas na stabilizację, i dłuższe mieszkanie w jednym miejscu. Dla odmiany podoba mi się bardzo taka monotonia miejsca ;D
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejne podróże! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowna podróż, wspaniałe zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  3. Podróże to coś cudownego :) Poznawanie świata, ale i samego siebie. Gdybym miała możliwości, chętnie bym więcej podróżowała :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. To są właśnie najlepsze powody, dla których warto podróżować, spełniać marzenia i mieć co wspominać! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio na zajęciach z dyskursu przerabialiśmy tematykę podróżowania, wykładowca tłumaczył nam, że podróże są po to aby trzymać społeczeństwo w ryzach, podróże to nakręcanie kapitalizmu. Jednakże do mnie to zupełnie nie przemawia, podróże to tak duża wartość, że nie umiem spojrzeć na nie jak na rodzaj karty przetargowej. Może z naukowego punktu widzenia niczego nas nie uczą, ale z czysto ludzkiego są prawidzwą nauką :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie to wszystko ujęłaś. Nigdy nie robiłem podobnej analizy - coś ciągnęło mnie w drogę i byłem nieszczęśliwy do momentu, aż wreszcie wyjechałem.

    OdpowiedzUsuń
  7. I to jest właśnie najwspanialsze w podróżach. Jak człowiek sam do czegoś dąży i odnosi swój mały-wielki sukces

    OdpowiedzUsuń
  8. Żałuję, że tak mało podróżuję..

    OdpowiedzUsuń
  9. Mądry wpis... Widac, ze podrozowanie to ważna część Twojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjecia piekne widoki boskie a wspomnienia pewnie jeszcze lepsze warto podrozowac :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem co czujesz, bo sama kocham podróżować. Dzięki zwiedzaniu świata poszerzają się horyzonty w głowie, stajesz się bardziej wyrozumiały dla innych ludzi i zaczynasz doceniać bardziej to co masz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o podróże, to mam bardzo podobnie. W szczególności, że po części stały się moja pracą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytając ten wpis miałam wrażenie, jakbym grzebała we własnych myślach 😊 Doskonale Cię rozumiem. Życzę Ci żebyś nigdy nie przestała czuć tego, co teraz 😉

    OdpowiedzUsuń

Instagram