7 Reasons to Love Norway

20:18

W Norwegii byłam póki co dwa razy i wiem, że wracać będę tam jeszcze nie raz. W maju wpadłam na jeden dzień do Sandefjord, a we wrześniu spędziłam trzy tygodnie na Workaway w Stavanger. W kolejce czeka na mnie jeszcze Oslo i Bergen, zorza polarna w Tromso (a WizzAir otworzył tanie połączenia z Gdańska!), cudowne Lofoty i kilka perełek takich jak Kjeragbolten, Trolltunga, czy wodospad Latefossen i lodowce w okolicach Oddy. Ceny biletów lotniczych kuszą, ceny na miejscu już niebardzo, ale warto trochę pokombinować i skusić się na chociaż weekendową wycieczkę, bo kraina fiordów to naprawdę niesamowite miejsce. Póki co Norwegia to mój faworyt spośród wszystkich odwiedzonych krajów, a dzisiaj opowiem Wam dlaczego!


1 | Niewiarygodne widoki

Jadąc w Norwegii autem chciałoby się zatrzymywać co 5 minut na zdjęcia. I naprawdę nie jest to przesada - całą drogę nad wodospad Månafossen podziwialiśmy niesamowity, surowy krajobraz Frafjordu z nosami przyklejonymi do szyby, co chwilę wydając z siebie dzikie odgłosy zachwytu. Po prostu ciężko było uwierzyć, że Matka Natura potrafiła stworzyć coś takiego.


Wszędzie zauważyć można było wodospady, owce kamikadze pasące się na skrajach skał i przeogromne i wszechobecne skaliste góry. Będąc w Norwegii koniecznie trzeba zahaczyć o trzy najpopularniejsze skały: Preikestolen, Kjeragbolten i Trolltungę. Mi udało się odwiedzić póki co tylko Preikestolen i jest to zdecydowanie najpiękniejsze miejsce w jakim byłam. Leć i sam/a sprawdź, o czym mówię!

Weekendowy wypad na moje ukochane Preikestolen można spokojnie zamknąć w kwocie 220 złotych, jak zrobili to Mateusz i Martyna. Jeśli chcesz dodatkowo obniżyć koszta o 50 zł, ukryj się na promie w toalecie - tam nie sprawdzają biletów (sprawdzone info). Potem zamiast wydawania 80-100 złotych na autobus spróbuj złapać stopa (udało mi się to na tej trasie cztery razy bez większych problemów). Woda z kranu, konserwy z Polski i koszt wyjazdu spokojnie zamkniesz w 120 złotych. Jak chcesz, to możesz! :)

My happy place! Gdy patrzę na te zdjęcia to sama nie wierzę, że tam byłam. Więcej >>tu
2 | Hytter, czyli ucieczka na odludzie bez toalety

A słyszeliście może o allemanstretten? Jest to obowiązujące w Finlandii, Szwecji i Norwegii prawo skodyfikowane w latach 50tych w Ustawie o Rekreacji na Świeżym Powietrzu. W dokładnym tłumaczeniu oznacza po prostu "prawo wszystkich ludzi" i zezwala na nieograniczone korzystanie z natury. Oznacza to, że wędkować i rozbijać namioty można praktycznie wszędzie, a opiera się na szacunku do przyrody, turystów i właścicieli terenów prywatnych.

Mając takie krajobrazy nie ma się co dziwić, że Norwegowie bardzo cenią sobie kontakt z naturą. Wielu Norwegów ma swoją własną łódkę, a tradycją jest tutaj jest posiadanie tzw. hytta. Hytta to drewniana chatka postawionej gdzieś w górach, na odludziu. Często bez łazienki, tylko z wychodkiem i bez elektryczności. Wielkanoc, czyli påske, bardzo często spędza się właśnie w takiej chatce, gdzie można się zaszyć na weekend i całymi dniami czytać uwielbiane w całej Skandynawii kryminały.

Wiecie, że nocleg w takich chatkach jest za darmo? Tak, oprócz tego, że można wszędzie rozbijać namiot, to rząd gwarantuje też szeroki wybór darmowych chatek!

Tutaj znajdziecie całą listę miejscówek, które cały rok stoją otwarte w ramach rządowego programu Statskog. Zasada jest jedna - po skorzystaniu z chatki należy posprzątać po sobie tak, aby kolejny gość był równie zadowolony jak ty. I wiecie, że to wszystko działa? Chatki są zawsze zadbane i czyste - jestem ciekawa, czy coś takiego przetrwałoby w Polsce.

Hytta na Lofotach - marzenie!
Koniecznie rzućcie okiem na parodię Ylvisa The Cabin - świetnie oddaje to, czym jest ta słynna hytta! Sama też miałam okazję trafić do takiej chatki. Znalazłam się jednak w chatce norweskiego techno-DJa w ramach jego imprezy urodzinowej, więc klimat był całkiem inny. Więcej na ten temat w poście o moim doświadczeniu z Workaway. Nie mniej jednak, hyttatur, czyli weekendowy wypad do chatki jest na mojej liście rzeczy do zrobienia!

3 | Nigdy nie zamykają drzwi na klucz

Za każdym razem wchodząc do domu mojego hosta zamykałam drzwi szczelnie na klucz. Ot, takie przyzwyczajenie z Polski, gdzie bez względu na to czy w domu są ludzie czy nie - drzwi frontowe muszą być zamknięte. W Warszawie przed pójściem spać sprawdzam zamki w drzwiach nawet dwukrotnie.

Who keeps on closing the door? zapytał w końcu Chris.

Okazuje się bowiem, że moje obsesyjne podejście do przekręcania zamka w drzwiach jest dla Norwegów czymś z kosmosu. Kradzież? Włamanie? Nieeee, to nie tutaj. Tutaj zostawia się kluczyki w samochodzie podjeżdżając pod sklep! Zostawiasz więc otwarte auto, idziesz po chleb za 20 złotych i jedziesz dalej. Norge!

Norwegowie bardzo przestrzegają też prawa drogowego. Kierowcy rzadko przekraczają dozwoloną prędkość i zawsze zatrzymują przed przejściem dla pieszych. Jest to jednak całkiem zrozumiałe zjawisko - za przekroczenie prędkości o nawet 10km/h grozi nieziemsko wysoka grzywna. A policjanci są nieugięci. Uważajcie więc, jeśli macie zamiar jeździć tam samochodem i nie macie ochoty na bankructwo!

4 | Zarobki pięciokrotnie wyższe niż w Polsce

Mój pierwszy raz w Norwegii, wychodzimy z lotniska Oslo Torp na parking, gdzie mamy spędzić noc i sprawdzamy czym wożą się Norwegowie. Okazuje się, że co trzecie auto to Tesla! Nieźle.

W Norwegii każdy ma pieniądze, różnice w zarobkach są najmniejsze na świecie (#1 w indeksie HDI, przed Islandią i Australią), a do tego żeby zostać bezdomnym naprawdę trzeba się porządnie przyłożyć. Wyjątkiem jest podobno tylko Oslo, które jest heroinową stolicą Europy i z tego właśnie powodu można spotkać tam na ulicach trochę więcej żebraków.

Ile zarabia się więc w Norwegii? Znajoma z Litwy, która w Stavanger mieszka już 5 lat pracowała jako kasjerka w sklepie. Na czarno, bez umowy. Zarabiała wtedy 100 koron na godzinę, co w przeliczeniu na złotówki daje kwotę około 50 złotych na godzinę. Ile zarabia się więc mając umowę? Minimalnie 120-160 koron! Czyli 60-80 złotych na godzinę za pracę na kasie! W branży budowniczej stawki są trochę wyższe - niewykształcony pracownik bez doświadczenia powinien zarabiać w okolicach 80 złotych na godzinę, a specjaliści minimum 90 zł/h.

W porównaniu z polską minimalną stawką 13 złotych... Aż włos się jeży.

W ten sposób jednak każdy prowadzi życie na poziomie, dodatkowo kilka razy w życiu spędzi wakacje w Tajlandii, a zakup samochodu nie będzie dla nikogo żadnym problemem. Norwegowie oczywiście ponarzekają czasem na wysokie ceny w marketach, ale ogólnie pieniądze raczej nie są dla nich źródłem zmartwień. A gdy chcą zaoszczędzić na dentyście to lecą do Polski. Albo do Azerbejdżanu. Wedle uznania.

Autentyczny screen z grupy expatów Stavanger

5 | Work-life balance

Gdy o 16 Norweg kończy pracę, to kończy ją na dobre. Tam nie żyje się po to, aby pracować, lecz pracuje się po to, żeby żyć. Nie ma, że projekt był na wczoraj - wolne po 16tej to obowiązek! Tutaj bardzo ważny jest work-life balance, czas na relaks i rodzinę. Bardzo podoba mi się to podejście! Stosunki w pracy są mniej formalne - szef jest kolegą, a majster na budowie wykonuje najbardziej gównianą pracę razem z podopiecznymi.

Płatne są tutaj 4 tygodnie urlopu i od 10 do 12 procent rocznego dochodu jest wypłacane w okolicach lipca w ramach tzw. zwane "feriepenger". Podczas gdy dla nas, Polaków nie jest to wielkim ewenementem, to dla Amerykanów którym prawo gwarantuje szalone 0 dni płatnego urlopu jest to prawdziwy raj.

6 | Brunost!

Jeśli kiedyś trafisz do Norwegii, to musisz skusić się na brązowy ser! Ostrzegam, że nie każdemu zasmakuje! Brunost po raz pierwszy spróbowałam podczas zajęć z norweskiego na uczelni, a będąc w Norwegii zajadałam się tym na tyle, na ile pozwalały mi na to finanse. Jest to lekko karmelowy ser o ciekawej strukturze, którą ciężko mi opisać. No, po prostu spróbuj! Na 70% stwierdzisz, że jest ohydny! :D

Zazwyczaj je się go z ciemnym, suchym pieczywem, albo jako dodatek do våfflers, czyli... gofrów! Raj dla moich kubków smakowych.



7 | Język wszędzie inny

Żeby zaliczyć moje studia, muszę zdać certyfikat z języka obcego na poziomie B1. Nie mógł to być angielski, więc w większości wszyscy pozapisywali się na hiszpański, francuski lub niemiecki. Ja miałam ochotę na coś kompletnie dziwnego i padło na norweski. Był to naprawdę przypadkowy wybór, który rozpoczął moją małą zajawkę Skandynawią. (A już za dwa tygodnie lecę do Szwecji i Danii, a  w Sylwestra czekają na mnie fińskie Helsinki! Łiiii!)

Wiedzieliście, że są tak naprawdę dwa języki norweskie? Na południu mówi się w bokmål, a na północy w nynorsk. Dodatkowo Norweg mieszkający w Stavanger rozpozna po akcencie, że ktoś pochodzi z miasta obok. Dialekt w Stavanger brzmiał całkowicie inaczej, niż ten z Oslo, do którego przyzwyczaiłam się na uczelni. Nie potrafiłam nic zrozumieć! Całkiem ciekawe zjawisko. No i bardzo bawi mnie fakt, że bardzo łatwo zamiast "ty" można powiedzieć "sedes". Du i do czyta się bardzo podobnie. :D
____________________

Harmonia, bliskość natury i poszanowanie prawa okraszone pięknym brzmieniem języka norweskiego - to właśnie dlatego tak pokochałam ten kraj! Oczywiście ma swoje wady, takie jak ceny, pogoda (!!!), nadmierna opieka społeczna, czy mindset związany z tzw. prawem Jantego ("nie jesteś wyjątkowy", "jesteś jak wszyscy", "nie jesteś w niczym lepszy od reszty"), jednak mimo wszystko... to cudowny kraj! Według najnowszego OECD Better Life Index Norwegowie to przecież najszczęśliwszy naród na świecie!

You Might Also Like

29 komentarze

  1. Zazwyczaj posty z tytułem "X rzeczy..." i "Y powodów" są po prostu clickbaitem, za którymi nie kryje się nic merytorycznego, strasznie mnie to wnerwia. Jakże mi miło, że wszedłem tu, przeczytałem i wracam do kolejnych zakładek Chroma z poczuciem, że dowiedziałem się czegoś pożytecznego! Preikestolen stopem w przyszłym roku to punkt obowiązkowy, oczywiście razem z ukrywaniem się w kiblu - jakby kto pytał co mi przyszły do głowy to odeślę go tu. ;)

    PS. Nikt mi nie zapłacił za ten komentarz, tym bardziej Michalina!
    PS2. What's the meaning of Stonehenge?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah Preikestolen po taniości koniecznie! :D Dzięki za miłe słowa!

      Usuń
  2. Norwegia jest zdecydowanie na mojej liście odwiedzin

    OdpowiedzUsuń
  3. Norwegia jest niesamowicie malownicza! Muszę się w końcu wybrać w odwiedziny do tego kraju:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Norwegia to kolejne miejsce na mojej trasie marzeń. Nic jednak tak bardzo mnie nie przekonuje jak... brązowy ser :) Jak tylko go spróbuję to dam znać co mi nawyprawiał z podniebieniem :P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tego sera ;) Mam nadzieję że wkrótce i ja odwiedzę Norwegie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że w końcu i mi uda się odwiedzić Norwegię! Jestem fanką cudownych widoków, więc z pewnością odnalazłabym się w tym kraju. Swoją drogą - ciekawa sprawa z tymi otwartymi drzwiami - ja pewnie i tak bym się "bała" :P.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę takiej podróży! Chętnie zobaczyłabym Norwegię, marzę o tym od dawna... w chatce hytta chętnie zamieszkałabym na stałe. :D Bardzo podoba mi się podejście do natury i wzajemny szacunek - myślę, że jako naród, moglibyśmy się tego uczyć od Norwegów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam okazję zwiedzić trochę Norwegii i zgodzę się z Tobą to cudowny kraj, Chociaż północ Szwecji jest też piekna😁

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam podróże, ale w Norwegii jeszcze mnie nie było - z naciskiem na jeszcze :) Piękne miejsca zawsze mnie przyciągają :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nidy nie byłam w Norwegii - ale myślę, że też mogłabym się w niej zakochać ( o ile nie byłoby tam skrajnie zimno, bo straszny ze mnie zmarzluch ;) )

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale zazdroszczę takiego zwiedzania! Chyba w tym roku muszę się zmobilizować żeby zarobione pieniądze wydać na jakąś fajną podróż. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Podróże nie muszą być drogie, a jest to naprawdę dobry wydatek :)

      Usuń
  12. Polecam pojechać na Kjerag następnym razem - niesamowite wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  13. W Norwegii jeszcze nie byłam, ale ze względu na te tanie bilety, szczególnie z Gdańska na zorzę polarną, na pewno niedługo tam polecę. Twoje powody kochania Norwegii są świetne :) Ciekawa jestem tego sera ;) A w takiej chatce fajnie byłoby się przechować chociaż na weekend :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Narobiłaś nam ochoty na Norwegię. A spałaś w tym domku Hytta? Jest jakaś mapa, jak je zlokalizować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spałam, ale w przyszłym roku na pewno się na to zdecyduję :) Mapki z chatkami znajdziesz tutaj: https://issuu.com/statskog/docs/oversikt_statskogs__pne_buer_og_koier2 :)

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy wpis :)
    No i piękne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Widoki to tam są przepiękne i z tym jak najbardziej się zgadzam :) Z tymi domkami to fajna sprawa na święta, ot tak żeby spędzić czas z rodziną anie internetem, który i tak króluje zawsze i wszędzie. Co do zarobów i pracy w UK jest podobnie. Kończysz prace po swoich godzinach 8h czy 12h i więcej Cie nie obchodzi, jeżeli czegoś nie skończyłaś trudno, zrobisz to jutro :) Tutaj pracownik ma bardzo dużo praw, co idzie na plus ☺

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę koniecznie zwiedzić ten piękny kraj ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. zabierz mnie ze sobą! marzę by pojechac kiedyś do Norwegii już od jakiegoś czasu :D

    Pozdrawiam i życzę cudownego tygodnia :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  19. Aż chce mi się jeszcze bardziej tam pojechać.... Cudowne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Norwegia też nas oczarowała! Kjerag, Preikestolen i Trolltunga to miejsca, które bez dwóch zdań warto zobaczyć, każde inne, ale równie piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz wiele informacji odnośnie Norwegii ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Miło mi się czytało ten wpis, bo ja po prostu uwielbiam Norwegię! W Stavanger mieszkałam przez kilka miesięcy - bardzo fajny czas! A Preikestolen... zostawiłam tam serce :) polecam jeszcze rejs promem po Lysefjord, od dołu Preikestolen, niestety ceny nie pamiętam, ale chyba kilkaset koron za osobę było. 300? Nie dam głowy uciąć. Tak się zakochałam w Norwegii, że miałam plan po studiach wrócić tam na stałe. Studia skończylam, ale wylądowałam w Londynie :D
    Monicabialucci.co.uk

    OdpowiedzUsuń

Instagram