Podsumowanie maja - 9 lotów, koncerty i lato!

00:39

Witajcie! I znowu piszę kolejne podsumowanie miesiąca - nie mogę w to uwierzyć! Przecież niedawno na lotnisku w Newcastle tworzyłam posta podsumowującego kwiecień. Już wtedy wiedziałam, że maj będzie bardzo intensywny, ale to ile się wydarzyło przekroczyło moje oczekiwania.



9 lotów, 3 nowe kraje


Podróżniczo było znowu bardzo intensywnie. Majówka w Portugalii i dwie przesiadki w Wielkiej Brytanii dalej czekają na swoją relację na blogu. A będzie ciekawie - jeśli chcecie wiedzieć o tym, jak nie miałam gdzie spać w Faro przez imigranta z Kosowa, jak prawie udusiła mnie kawa w Londynie i o czym można porozmawiać z portugalskimi bezdomnymi to poczekajcie jeszcze tydzień, a wrzucę co nie co na ten temat. :D

Łącznie w maju zaliczyłam 9 lotów. Dziewięć! Pierwsze cztery to te związane z majówką, a kolejne pięć zaliczyłam niecałe trzy tygodnie później w ciągu... 72 godzin. Jak?

W czwartek o 20 poleciałam z koleżanką do Gdańska... na piwo. Na jeden wieczór. Bo lot powrotny miałyśmy już przed 7 rano. Spotkałyśmy tam na przykład Norwegów, którzy zachwycali się tym, jak tani jest alkohol w Polsce. Z wrażenia nie umieli chodzić. Głównym celem wyjazdu było jednak to, żeby Maria w końcu dowiedziała się jak to jest lecieć samolotem. Niestety, nie była zachwycona! :D



Z Gdańska wróciłam więc w piątek około 8, położyłam się na 3 godziny i... o 13:30 miałam już lot do Wrocławia. W Świdnickiej 12 grał Tommy Four Seven, więc stwierdziłam - czemu nie! Następny lot, ten do Norwegii,  mam dopiero o 19 w sobotę - do tego czasu zdążę przecież wrócić do Warszawy, haha. :D Po imprezie, w PolskimBusie zaliczyłam 5 godzin snu, spakowałam się w mieszkaniu i znowu ruszyłam na lotnisko.

Potem noc na lotnisku Oslo Torp, dzień w Sandefjord i kolejny lot. Norwegia zauroczyła mnie totalnie. O tym, jak było w Norwegii możecie przeczytać >>tutaj.

Koniec końców, ten weekend na zawsze zapamiętam. :D

Duuuużo muzyki


Po raz pierwszy w życiu wybrałam się też na Instytut - niezwykle klimatyczną imprezę muzyki techno, która odbywa się w warszawskim Instytucie Energetyki. Dobra muzyka, niesamowita atmosfera i magiczne miejsce. Zdecydowanie jedno z ciekawszych wydarzeń muzycznych w moim życiu. Jako, że Audioriver zapowiada się jeszcze lepiej, to nie mogę doczekać się końcówki lipca i tupania na plaży!


Jak wspomniałam wcześniej, tydzień po Instytucie przyleciałam do Wrocławia na Tommy'ego 47, który również zamiótł parkietem. Przedłużył swojego seta do prawie 6 rano i mimo drugiej nieprzespanej nocy z rzędu nie chciało mi się opuszczać klubu.

W czerwcu do Warszawy przyjeżdża jeszcze Dubfire i Paul Kalkbrenner, ale niestety... te eventy muszę sobie odpuścić. #smuteczek

A tak na codzień?


A na codzień dużo pracuję. Jeżdżę między podstawówką, korkami na Targówku, korkami na Ursynowie, firmami, z którymi zajęcia prowadzę porankami oraz uczelnią na Mokotowie i lektoratami na Starym Mieście. Od dwóch tygodni nie miałam wolnego popołudnia, stąd takie zaległości na blogu. Ale dzisiaj właśnie trafiło mi się popołudnie bez żadnych obowiązków! Piszę tego posta w mojej ulubionej Green Cafe Nero, w moim ulubionym miejscu przy oknie z widokiem na oświetlony Pałac Kultury.



Książka na maj: "On the Road" Kerouaca - zabierałam się za nią od liceum, więc hej! Czas w końcu to nadrobić. Niestety na czytanie czas mam tylko... on the road.



No i pogoda! W końcu! W końcu mogę normalnie funkcjonować. Sama się dziwię ile szczęścia może mi dać zwykłe słońce i ciepełko. Aż chce się wszędzie chodzić pieszo!


Plany na czerwiec


Po pierwsze, zdać sesję. Nie mam ochoty myśleć o egzaminach we wrześniu, tym bardziej że możliwe, że nie będzie mnie wtedy w Polsce (ale ciiii, nie zapeszam!). Dlatego spinam pośladki!

Po drugie, norweski! Coraz bardziej zakochuję się w języku najszczęśliwszych ludzi na ziemi i od paru tygodni mam kontakt z tym językiem codziennie - chociażby poprzez piosenki, czy przeglądanie fiszek w komunikacji miejskiej. Przed godziną zarejestrowałam się też na przyszłoroczny kurs B1 - za rok pierwszy egzamin!

Po trzecie, przygotować się na Bałkany. <3 Nie wierzę, że ten wyjazd jest już tak blisko! Pamiętam jak dziś, jak w lutowy poranek w autobusie zauważyłam, że moi ulubieni blogerzy - Miniomki, ogłosili że zbierają ekipę na trzytygodniowy Balkan Roadtrip. Po kilku sekundach zdecydowałam się zapisać. Czyli kolejna spontaniczna decyzja i wyjście poza strefę komfortu - tym bardziej, że nie znam póki co nikogo z ekipy. Ruszamy 25 czerwca, a ja dalej bez namiotu, ubezpieczenia i jakiegokolwiek ogarnięcia. Chciałabym też co nie co poczytać o tym regionie przed wyjazdem. Ale teraz egzaminy, a potem przygotowania. :D Can't wait!

Po czwarte, Orange Warsaw Festival! To już dzisiaj! O 17 zaczyna grać Kodaline, potem Years&Years, a następnie Kings of Leon. Jutro zobaczę dodatkowo Imagine Dragons. A to znaczy, że szykuje mi się kolejny dobry weekend. Następny za to spędzam całkowicie na swoich szanownych czterech literach w rodzinnym domu na Śląsku. Plan? Totalny chill.

Iiiii... to chyba na tyle! Czerwcu, bądź jeszcze lepszy niż maj! :)

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Do tej pory myślałam że to ja duzo podróżuje ale Ty kochana przechodzisz samą siebie! :D świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Intensywnie! Na studiach też udawało mi się tak funkcjonować - niestety, zauważyłam, że im bardziej "regularny" tryb życia dorosłego, tym gorzej wychodzą podobne kombinacje z czasem i przestrzenią. A zawsze mi się wydawało, że jest odwrotnie! Niestety nie - 28 dni urlopu rocznie nie daje się w żadną stronę rozciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo tych podróży, ale chętnie przeczytam o tym co już zapowiedziałaś bo .. zapowiada się nieźle! Takie wycieczki to dobra sprawa, fajna przygoda i korzystanie z życia! Podziwiam Cię ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo tego ja nigdy nie leciałam a ty tyle razy? Wow! Plany na czerwiec bardzo ciekawe oby się udało wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty to masz życie :P Ja należę do osób które muszą wszystko zaplanować co do sekundy , a ty widzę , że wszystko na spontanie :D Też chciałabym zwiedzić Portugalię :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nigdy w życiu nie leciałam samolotem a Ty w ciągu jednego miesiąca zaliczyłaś tyle lotów. :D fajnie jest tak podróżować i zwiedzać inne kraje. Gdybym miała tylko trochę więcej pieniędzy i z kogoś z kim mogłabym się gdzieś wybrać to nie wahałabym się nawet chwili. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super że tak aktywnie spędzasz każdą wolną chwilę ;) ja także uwielbiam podróżować ;) nigdy nie wiem gdzie szukać takich tanich lotów :(
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, ale się u ciebie dzieje. Powodzenia z norweskim!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój znajomy jest na Orange Warsaw Festival.
    Super! :)
    Widzę, że bardzo aktywnie spędzasz czas i czerpiesz z życia garściami! :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam ten tekst i wywaliłam język na wierzch w akcie podziwu. Jak Ty łączysz te wszystkie obowiązki i zajęcia, że nie popadasz w przesadne zmęczenie ani zniechęcenie? Masz 20 lat, a robisz więcej niż większość osób starszych. Podziw mega. Serio.

    OdpowiedzUsuń

Instagram