Podsumowanie kwietnia - zmiany, zmiany, zmiany i... podróże!

14:54

Witajcie! Dzisiaj mamy 30 kwietnia, więc... czas na podsumowanie poprzedniego miesiąca! Bo był to bardzo ważny miesiąc w moim życiu i zapamiętam go do końca życia - przyniósł wiele zmian i obrócił pewną sferę mojego życia do góry nogami. Mimo wszystko -  czuję, że rozkwitam! Miesiąc ten kończę równie intensywnie, bo wyruszam właśnie na tygodniowy wyjazd. Post zaczynam pisać jeszcze na lotnisku we Wrocławiu, a dokończę go pijąc brytyjską herbatkę w Anglii. 5 nowych miast w 2 nowych dla mnie krajach w niecałe 7 dni - w skrócie: spełniam jeden z głównych celów na ten rok!



Gdzie mnie w tym miesiącu wywiało?

Kwiecień to miesiąc, w którym miałam zajęty każdy weekend. Pierwszy weekend spędziłam w Estonii, gdzie mimo przygód z kartą płatniczą (o której przeczytacie >>tu), podobało mi się strasznie. Tydzień później dzięki upolowanym za złotówkę biletom na PolskiegoBusa w końcu odwiedziłam Toruń, który pokochałam od pierwszego wejścia na starówkę. O 3 powodach, dla których tak pokochałam to miasto możecie przeczytać też >>tu.

W obydwu z tych miejsc byłam sama. Wszyscy zawsze dziwią mi się, jak samotne wypady mogą mi się podobać, ale dla mnie są one chwilą na przemyślenia, na jakąś refleksję i bycie szczerą sama ze sobą. Flat white w nowym miejscu, koniecznie przy oknie i bycie samą ze swoim mózgiem i swoimi emocjami - naprawdę uwielbiam te chwile. I tak, właśnie piszę to zdanie pijąc flat white w Newcastle, gdzie zaraz finansowo zrujnuje mnie Primark. Siedzę, piszę posta i wyglądam z uśmiechem przez okno marząc o byciu w mistycznej krainie posiadania pieniędzy, haha. Jest pięknie!

W skutek tych dwóch wyjazdów z początku kwietnia postanowiłam podjąć bardzo ważną decyzję w moim życiu, która spędzała mi sen z powiek. Zakończyłam pewien etap w swoim życiu i na chwilę obecną nie pożałowałam jej ani przez sekundę! Współlokatorka mówi mi, że rozkwitam, ja sama też to czuję i układam sobie wszystko na nowo. Nie mogę się doczekać tego, co przyniesie maj! Najpiękniejsze rzeczy dzieją się poza strefą komfortu i według tej zasady starałam się w kwietniu żyć. I wiecie co? To prawda! Czasem trzeba zrobić niekomfortowe rzeczy, których się obawiamy, bo potem dzieją się cuda. Dodatkowo, czasem jednak trzeba być egoistą/ką. Jesteś ważny/a i masz zadbać o to, żeby być szczęśliwy/a.

W zeszły weekend wybrałam się natomiast na koncert jednego z moich ulubionych zespołów - HVOB. Z tej okazji do Warszawy przyjechało dwóch moich dobrych znajomych, a cudowna muzyka + świetni ludzie = szczęśliwa Michalina.  Z tego powodu postanowiłam kupić sobie bilety na kolejne koncerty i zdecydowałam, że w końcu wybiorę się na Audioriver (a wybieram się tam od trzech lat...).

Bilety? No oczywiście, że znowu kupiłam nowe. Z każdym miesiącem obiecuję sobie, że koniec tego - biletów mi wystarczy. No i w kwietniu znowu nie poszłam na biletowy odwyk i kupiłam: bilety za złotówkę do Sandomierza, bilety za złotówkę do Lublina, bilety do Wrocławia (na koncert), do Gdańska (na jedną noc! wylot o 20, powrót o 6 - koleżanka nigdy nie leciała samolotem to zdecydowałyśmy się skoczyć na nocne piwko na plażę) i do... Norwegii na jeden dzień (uczę się norweskiego, więc postanowiłam polecieć tam zamówić kawę po norwesku, stwierdzić że na nic mnie tam nie stać i wrócić). W sumie każdy bilet prawie za bezcen, ale w ten sposób do 14 lipca został mi jeden weekend kompletnie bez planów. Reszta - zajęta!



A co robię teraz? 

Jeśli ktoś czyta mnie od dawna, to wie, że marzyła mi się majówka w Portugalii. Zaplanowałam trasę jeszcze 26 grudnia i opracowałam plan jak to marzenie zrealizować. Dzięki temu zaczęłam pracować i okazało się, że to marzenie nie jest wcale takie odległe. Na bilety polowałam parę miesięcy, aż w końcu znalazłam połączenie takie, aby na loty nie wydać więcej niż 350 zł w dwie strony. W ten sposób dzisiejszy dzień spędzam w Newcastle, za parę godzin lecę do Faro, a za 5 dni czeka mnie lot z Lizbony do Londynu, gdzie spędzę pół dnia, a dopiero potem dostanę się do Polski. Jako, że ani w Wielkiej Brytanii, ani w Portugalii jeszcze nie byłam, to cały trip będzie dla mnie całkowicie nowym doświadczeniem. Tym bardziej, że jestem tu… sama (mimo, że plan był całkowicie inny). Pierwszy raz wyjechałam sama na tydzień, bo zawsze były to maksymalnie 2 dni, ale… absolutnie nie mam z tym problemu. W podróży poznaję zawsze wiele ciekawych ludzi, którzy swoimi historiami wpływają też w pewien sposób na moje życie. Każdy powinien spróbować wyjechać gdzieś samotnie - mogą zdarzyć się cuda. 

A oprócz podróży? Oprócz tego w międzyczasie, miedzy pracą a studiami szkolę swój norweski - nadal nie jestem w tym tak regularna, jakbym chciała, ale może wyjazd do Norwegii mnie w jakiś sposób zmotywuje. Niestety nie udało mi się pisać na bloga tyle, ile bym chciała, ale mimo to wrzuciłam dla Was cztery nowe teksty: 

Plany na maj 

Stworzyłam swoją listę rzeczy, które chciałabym zrobić i tych, które po prostu sprawiają mi przyjemność. Także plan na maj jest taki: robić te rzeczy! Chcę oglądać więcej filmów i przeczytać kanon literatury, chciałabym poczytać więcej o interesujących mnie zagadnieniach… Lista składa się z dziesięciu punktów, na co na pewno nie starczy mi czasu, dlatego nic sobie nie postanawiam, nie mam konkretnego planu. Chcę się po prostu rozwijać i odnowić pasje, które zarzuciłam na rzecz pracy i podróży.

No, a z mniej przyjemnych rzeczy - sesja is coming. Także proszę o zesłanie na mnie motywacji do nauki i mogę zacząć coś w tym kierunku robić. Będzie ciężko. Bo pomysł porzucenia studiów co chwilę wraca do mojej głowy. Spokojnie, nie rzucę ich, bo nie chcę ranić tym swoich rodziców. W sumie smutne, że to aktualnie praktycznie jedyna moja motywacja, aby studiować. 

Koniec końców - czekam na maj i na to, co przyniesie ten miesiąc! 

P.S. Zdjęcia do posta ogarniam już w autobusie z Faro do Lagos. Spędziłam w Faro jedną noc, ale zaliczyłam tu najgorszą przygodę z hostelem ever! Mimo wszystko jest super!  Poznałam Polkę mieszkającą w Londynie i razem wybrałyśmy się na bezludną wyspę. Zobaczymy, co jeszcze przyniesie ten tydzień. Portugalia jest niesamowita!!!

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Podziwiam Cie! Ja chyba musiałabym jechać z kimś bo zawsze gdzieś myślę co by zrobić w razie "wu", gdzie pójść, do kogo się odezwać.. samej tak ciężko, bo wiadomo jacy mogą być ludzi. Możesz spotkać człowieka, który Ci pomoże, a może być również odwrotnie. Zdecydowanie wole wycieczki z kimś obok, a że mam swojego mężczyznę to również nie wyobrażam sobie zwiedzania bez Niego :))
    Ale przechodząc do postu to, ze Cie podziwiam to już wiesz. I fajnie, że masz tyle pozytywnej energii a przede wszystkim odwagi! Będziesz miała tyle przygód i tyle wspomnień ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że znalazłam bratnią duszę ;D Sama w kwietniu odwiedziłam 3 kraje i nie mogę usiedzieć na miejscu. życzę udanej wycieczki i z niecierpliwością czekam na relacje ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszczę :) też chciałabym tak podróżować :) może kiedyś zacznę spełniać te drobne marzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram