Jak szybko zarobić pieniądze w liceum lub na studiach? (+ jak zgarnąć 100 zł w kilka minut)

18:12

Dwa lata temu zaczęłam "ogarniać" swoje życie finansowo. Nawet w liceum, kiedy kiedy wszyscy pieniądze na piątkowe wyjścia ze znajomymi dostawali od rodziców, to ja w jakiś sposób zawsze zdobywałam je sama. Nauczyłam się oszczędzania, cierpliwości i... kombinowania. Bo w sieciówkach pracować nie zamierzam. Próbowałam zarabiać sobie np. w CCC ale zdecydowanie nie jest to dla mnie. 12 godzin bezcelowego chodzenia między trzema regałami za marne pieniądze - nie, dziękuję! Może i zapewnia to stały dochód, ale całkowicie blokuje moją elastyczność i... doprowadza mnie do depresji. Tak więc nauczyłam się kombinować. Oto moje sposoby na dorabianie na studiach, lub nawet w liceum.






1. Agencje pracy tymczasowej

Z tego korzysta bardzo intensywnie mój chłopak. Zarobić można szybko i bez zobowiązań do stałej, regularnej współpracy. Agencje poszukują osób na jednorazowe zlecenia typu inwentaryzacje, wykładanie towaru, czy pomoc na sali sprzedaży w takich sklepach jak Biedronka, Makro, Selgros czy Leroy Merlin. Stawki to ok. 10-15 zł na rękę na godzinę, a więc porównywalne do tych z sieciówkowych sklepów. Różnica polega tu na tym, że na zlecenia zapisujemy się kiedy chcemy, nie ma stałego grafiku i mając bardziej intensywny weekend możemy się po prostu na żadne zlecenie nie zapisać. Sam wybierasz ile, i kiedy pracujesz. Praca trwa zazwyczaj 8 godzin, także za jedno zlecenie dostaniemy minimum 80 zł. W ten sposób chłopak zarobił w dwa miesiące na wyjazd do Mediolanu (studiując dziennie, a pracę traktując jako dodatek w weekendy).

Póki co korzystaliśmy tylko ze zleceń z INCpraca.pl Czasem zwlekają z wystawieniem rachunków, raz pomylili się i wystawili mi rachunek na 0 zł, a do tego spamują każdą ofertą na mailu, ale koniec końców dla pieniędzy mogę się w ten sposób poświęcać :D Przerzucając majonez kielecki w Makro myślałam ciągle co za te zarobione pieniądze sobie kupię, lub czego dzięki nim doświadczę, co znacznie poprawiało komfort i samopoczucie podczas pracy.

2. Wyprzedaż książek i ubrań z szafy

Po co ci te wszystkie książki? Albo tablet, który leży nieużywany od roku? Sprzedaj to! Ja zawsze sprzedaję wszystko na OLX.pl (dawniej: Tablica) lub na grupach na Facebooku. Dzięki takim wyprzedażom można naprawdę uzbierać sporo. W tydzień wyprzedałam wszystkie książki, jakich nie potrzebowałam zarabiając w ten sposób 400 zł.

Warto posprzedawać też ciuchy na Vinted. Niezły biznes robiłyśmy z przyjaciółką - chodziłyśmy na łowy do lumpeksów, kupowałyśmy bluzki za 2 złote, a sprzedawałyśmy za 20-30 zł. Czasem można złapać rzeczy markowe z Calvina Kleina, Armaniego, czy PLNy Lala za groszowe pieniądze, a w Internecie sprzedać w cenie podobnej do oryginalnej. Opłaca się! A może w Twoim mieście organizowane są wymianki ciuchowe? Ja na takie też lubiłam chodzić i wyciągałam zawsze ok. 50 zł.

3. Zlecenia zdalne (freelancing)

Tłumaczenia, pisanie postów na forum, napisanie komuś tekstu na bloga, oferty korków przez Skype, przygotowanie prezentacji dla kogoś, czy materiałów na lekcje dla innego nauczyciela języka angielskiego... Tego typu ofert szukajcie na oferia.pl, use.me, lub na GumTree. Ostatnio za przetłumaczenie trzech biogramów w tempie ekspresowym wpadło mi 200 zł (2 godziny pracy!!!). Często warto jest mieć portfolio, dlatego jako że sama go nie posiadam, to biorę się póki co za mniej płatne zlecenia, aby zdobyć doświadczenie.

4. Korki

Umiesz angielski? Matematykę? Albo inny język obcy? Bierz się za korki! W zależności od miasta stawki za godzinę są różne, ale przykładowo w Warszawie za 60 min dostaje się średnio 50 zł, a za 90 minut - 70 złotych. Ja mam zajęcia tylko z jedną dziewczynką, ale za to przez 4 godziny w tygodniu, co w rozliczeniu miesięcznym daje naprawdę niezły wynik. Tyle zarobiłabym pracując min. 70 godzin w sieciówce. A ja pracuję 16 godzin + godziny spędzone na przygotowaniu materiałów. Zdecydowanie bardziej opłacalne, tym bardziej, że czuję, że moja praca ma sens.

5. Zarabianie na bankach (zgarnij stówę w 10 minut)

Coś co odkryłam niedawno i coraz bardziej z tego korzystam. Ostatnio zdobyłam bon na 100 zł do Rossmanna za założenie konta w Nest Banku (niestety promocja już zakończona), jutro idę podpisać umowę w Banku Pekao, za co otrzymam podwójne bilety do Multikina (>>klik - info na stronie oznaczone kolorem czerwonym; aktualna do 31 stycznia). Mój chłopak zrobi to samo, więc w efekcie dostaniemy 2 randki za darmo :)

Aktualnie trwa też promocja w Inteligo, gdzie za założenie konta dostaniemy 100 zł! W banku tym bardzo szybko wysyłają premię, więc warto wziąć udział w promocji. Jeśli dodatkowo komuś polecimy konto, to dostaniemy 50 zł. Ja polecę chłopakowi i dostanę łącznie 150 zł, a on dostanie swoją stówkę. Świetna sprawa!

Warunki promocji w Inteligo:
  • złóż wniosek na >>tej stronie i wpisz kod promocyjny (konieczny, aby dostać stówkę - jeśli nie masz nic przeciwko, możesz wesprzeć mnie i wpisać kod: 600154142, wtedy ty dostaniesz 100 zł, a ja 50 zł - z góry dziękuję!)
  • po chwili ktoś do ciebie zadzwoni, potwierdzicie dane, po kilku dniach przyjedzie kurier i podpiszesz umowę i możesz korzystać z konta
  • w ciągu miesiąca zapłacić trzeba kartą min. 200 zł (tu o pomoc można poprosić mamę/tatę - mi rodzice przeleją na konto Inteligo kasę na łóżko dla brata i tą właśnie kartą za nie zapłacą)
  • w ciągu miesiąca musisz też zapłacić kodem BLIK min. 10 zł
Konto jest oczywiście za 0 zł, tak samo jak karta płatnicza. Za kartę płaci się 4 zł, jeśli nie wydamy nią 100 zł, ale jeśli chcemy dostać premię, to karta wyjdzie nas i tak 0 zł, więc bez obaw. Oczywiście po wydaniu wymaganych 200 zł kartę możemy zastrzec, a konto po wypłacie premii zamknąć - także minimalny wysiłek wystarczy, a w lutym na koncie czekać na nas będzie stówka na chociażby bilety na wyjazd na majówkę (z pieniędzy premiowych z Inteligo opłacę lot do Lizbony).

Warunki nie są zbyt wymagające, więc zapraszam do wzięcia 100 złotych za nic. Konto założycie w 10 minut, a dalsze kroki również nie wymagają wielkiego zaangażowania.

6. Tajemniczy klient

Tajemniczy klient to postrach pracowników sklepów. Po zapisaniu się na zlecenie dostajemy wytyczne dot. tego, co mamy zbadać i ruszamy w teren. Czy Pani w sklepie mięsnym miała pomalowane paznokcie? Czy kasjerka supermarketu nawiązała ze mną kontakt wzrokowy? Musimy sprawdzić całą masę rzeczy, a następnie uzupełnić ankietę. Czasem za taką ankietę dostać możemy 40 zł, za badanie w popularnym supermarkecie 20 zł, a za dłuższe badania np. w biurze podróży można zarobić nawet 80 złotych. No, oczywiście bywa i tak, że w badanym sklepie trzeba zrobić zakupy (nie zawsze). Jednak ja i tak musiałabym zrobić zakupy w np. Biedronce, także nie stanowiło to dla mnie problemu.

Niezła opcja na dorobienie paru groszy. Może kokosów nie zbijecie, ale trzy zlecenia w miesiącu pozwolą na uzbieranie niezłej sumki. Starczy na wyjście na piwo ze znajomymi bez wyciągania pieniędzy od rodziców, jakieś zakupy, czy po prostu trafi do oszczędności na wakacje. Osobiście bardzo polecam - dzięki temu mogę wyjść na imprezę raz w miesiącu nie naruszając moich oszczędności, ani nie zużywając pieniędzy wysyłanych przez tatę na studia.

Ja korzystam z platform PeekQuick oraz VSC Secret Client. Tam jest najłatwiej się zalogować i nie trzeba przechodzić zbędnych procedur.
_____________________________

Tak więc oto moje sposoby na zdobycie pieniędzy na podróże, na laptopa, czy na imprezę. To, połączone z oszczędzaniem przynosi świetne efekty. W ciągu dwóch miesięcy uzbierałam już ponad połowę na MacBooka, którego powinnam kupić już w połowie lutego. Czyli szybciej, niż zakładałam :) Potem zaoszczędzić muszę na majówkę w Portugalii i kamerkę GoPro, aby móc ten wyjazd uwiecznić. To dopiero wyzwanie!

A Wy, znacie jakieś inne metody zarabiania pieniędzy bez konieczności pracy w sieciówkach/gastronomii?

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Świetne porady! Sama uwazam sie za przedsiebiorcza osobe i przez strefajob.pl znajduje prace wlasnie na inwentaryzacjach :) W kilka godzin łatwo zarobić spory pieniądz :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram